Polityk PiS przyznał, że jest problem z nominacjami do spółek skarbu państwa. - Nie ma co ukrywać, że system został stworzony w sposób patologiczny na przestrzeni wielu lat. Pół biedy, że chodzi o same nominacje, bo ktoś tych ludzi musi nominować – powiedział Schreiber.

Jego zdaniem większym problemem są możliwości, jakie to otwiera – może wówczas dochodzić do jakichś nieczystych interesów.

Schreiber odpierał zarzuty, że pierwszy raz w historii dochodziło do sytuacji, gdy posłowie (PiS-red.) zdawali mandaty, żeby obejmować stanowiska w spółkach skarbu państwa. Jako przykład podał byłego ministra skarbu w rządzie PO Aleksandra Grada, który przestał być szefem resortu, by objąć stanowisko w nowo stworzonej spółce.

 

- Chcemy ten stan rzeczy zmienić – mówił Schreiber. - Od trzech dni obowiązuje nowa ustawa, która ogranicza wysokość wynagrodzeń prezesów spółek skarbu.

Poseł PiS nie chciał komentować sprawy ministra skarbu Dariusza Jackiewicza, którego dotyczą doniesienia, że może wkrótce stracić swoje stanowisko. Schreiber odniósł się również do szumu, który w ostatnich dniach dotyczy Bartłomieja Misiewicza, rzecznika MON. - Sprostujmy jedną rzecz. Nie ma obowiązku w radach nadzorczych, w niektórych spółkach legitymowania się zdanymi egzaminami czy specjalistycznymi kwalifikacjami – mówił Schreiber.

- To nie było stanowisko stworzone specjalnie dla niego, bo zawsze szef MON desygnował tam swojego współpracownika, żeby mieć odpowiednią wiedzę na temat tego co się dzieje w tej spółce – mówił Schreiber o Polskiej Grupie Zbrojeniowej. - Jeżeli to jest największy zarzut wobec Prawa i Sprawiedliwości, to nie jest jeszcze tak źle – dodał.

- Według mnie to jest dobry i rozsądny ruch – mówił gość o nominacjach na wiceszefów PiS, którymi zostali szef MSW Mariusz Błaszczak i Joachim Brudziński. - Statut partii mówi, że prezes wysuwa te kandydatury. Absolutnie te nominacje nie wzbudziły żadnej sensacji i zdziwienia.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Schreiber komentował także przyjętą wczoraj przez Parlament Europejski rezolucję wobec Polski. - Ta sprawa jest trochę bardziej złożona. Mamy rezolucję, do której nie ma co przykładać specjalnej wagi, bo nie ma ona żadnego umocowania prawnego – oceniał.

- PE ma o czym dyskutować: choćby kryzys przywództwa, sytuacja w Ankarze, sytuacja na granicy rosyjsko-ukraińskiej – wyliczał problemy Unii Europejskiej. - Parlament widzi problem w sytuacji w Polsce, ale każdy kto to widzi wie, że jest to postawione na głowie – dodał. Jego zdaniem to podobna sytuacja do tej, gdy wybory na Węgrzech wygrał obecny premier Viktor Orban.

Schreiber odniósł się także do zarzutów o lekceważącym podejściu PiS do wizyty przedstawicieli Komisji Weneckiej. Przekonywał, że w opinii członków KW są rażące błędy, sugerowanie się ustawami, które już nie obowiązują. - To są tak szkolne błędy, że to poddaje w wątpliwość jej powagę (KW-red.) – mówił poseł.

Schreiber wskazywał, że Europa nie reaguje na działania w Turcji, w Rosji czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie trwa kryzys konstytucyjny, a jej największym problemem jest demokracja w Polsce.