Reklama

Moskwa chce większej lojalności Mińska

Dyrektor kremlowskiego instytutu alarmuje, że na Białorusi jest realizowany „ukraiński scenariusz".

Aktualizacja: 23.12.2016 06:06 Publikacja: 21.12.2016 18:21

Moskwa chce większej lojalności Mińska

Foto: Wikimedia Commons

– O Białorusi zapominają, ponieważ przejmują się sytuacją w Syrii, na Ukrainie oraz zwycięstwem Trumpa w USA. Sytuacja dla nas bardzo niesprzyjająca. Wszystko odbywa się według ukraińskiego scenariusza, ma on swoje niuanse, ale procesy niestety są bardzo podobne – powiedział Leonid Reszetnikow, dyrektor rządowego Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych, cytowany przez białoruskie Radio Racja. – Białoruś jest historyczną częścią wielkiej Rosji, częścią naszego narodu – mówił. Reszetnikow jest byłym generałem rosyjskiego wywiadu, a w styczniu na tym stanowisku zastąpi go szef rosyjskiej służby wywiadu zagranicznego Michaił Fradkow.

Dyrektor finansowanej przez Kreml instytucji zapewne miał na myśli ocieplenie stosunków pomiędzy Mińskiem a Brukselą. Nie wykluczono, że chodzi też o częste wizyty polskich polityków, którzy ostatnio odwiedzali Białoruś i spotykali się z Aleksandrem Łukaszenką.

Białoruscy analitycy twierdzą, że Moskwa nie ma powodów do obaw. – Prezydent Łukaszenko jest powiązany z Moskwą licznymi sojuszami militarnymi, politycznymi i gospodarczymi. A jakie ma podpisane porozumienia strategiczne z Brukselą? Żadnego – mówi „Rz" znany białoruski politolog Paweł Usow.

Kilka dni temu białoruskie służby aresztowały trzech publicystów pracujących dla nacjonalistycznych mediów rosyjskich. Podobnie jak Reszetnikow mówili oni o „odwróceniu się Białorusi na Zachód oraz białorutenizacji kraju". Wszyscy są obywatelami Białorusi i wszyscy usłyszeli zarzuty „podżegania do nienawiści na tle narodowościowym". Komentując sprawę, ambasador Rosji w Mińsku Aleksandr Surikow zatrzymanych nie bronił. – Są to obywatele Białorusi i jest to sprawa Białorusi. Oprócz tego są to radykałowie – mówił.

Interesujące jest to, że kiedy podobne przypadki zdarzały się na Ukrainie, rosyjscy politycy oskarżali władze w Kijowie o „łamanie wolności słowa". Ale Łukaszenko to nie Poroszenko. Białoruski prezydent wielokrotnie powtarzał, że poprawa stosunków z Zachodem ma znaczenie wyłącznie gospodarcze. O tym, po czyjej stronie jest Białoruś, świadczy stanowisko, jakie białoruscy dyplomaci zajmują w ONZ. Ostatnio poparli Rosję, głosując przeciwko dwóm rezolucjom. Jedna nawoływała do zaprzestania bombardowania Aleppo, a druga do zaprzestania łamania praw człowieka na anektowanym przez Rosję Krymie.

Reklama
Reklama

– Na Kremlu chcą, by Białoruś była jeszcze bardziej lojalna, niż jest, chcą całkowicie kontrolować sytuację – dodaje Usow.

Polityka
Stany Zjednoczone chcą powrotu do „ustawień fabrycznych” NATO
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Trump zainaugurował Radę Pokoju. „Prawie wszyscy przyjęli zaproszenie, a pozostali zrobią to wkrótce”
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje
Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama