Gorbaczow przekonuje, że obecny stan rzeczy jest "zbyt niebezpieczny". "Coraz więcej żołnierzy, czołgów i transporterów opancerzonych trafia do Europy. Siły NATO i Rosji coraz bardziej się do siebie zbliżają.
Następnie były przywódca ZSRR zwraca uwagę, że choć państwa "mają problemy z zapewnieniem obywatelom podstawowych świadczeń socjalnych", to "wydatki na zbrojenia rosną", a pieniądze na coraz bardziej zaawansowane uzbrojenie "znajdują się bardzo łatwo".
"Politycy i dowódcy zaczynają wypowiadać się coraz bardziej wojowniczo. Podobnie zachowują się komentatorzy. Wszystko wygląda tak, jakby świat szykował się na wojnę" - pisze Gorbaczow.
Następnie Gorbaczow przypomina, że w latach 80-tych, wraz z USA, rozpoczął proces redukcji arsenału nuklearnego posiadanego przez oba kraje, dzięki czemu "zagrożenie wybuchem wojny atomowej zmniejszyło się, a bezpieczeństwo obu krajów nie zmieniło się". "Było to możliwe dzięki świadomości przywódców mocarstw nuklearnych, że wojna atomowa jest całkowicie nieakceptowalna" - podkreśla były przywódca ZSRR.
Dziś jednak - jak pisze Gorbaczow - zagrożenie wojną atomową znów wydaje się realne. "Relacje między mocarstwami są coraz gorsze, rzecznicy zbrojeń i koncerny zbrojeniowe zacierają ręce" - podkreśla.
A następnie apeluje o "wznowienie dialogu politycznego", którego celem byłoby "zapobieżenie wojnie i wstrzymanie wyścigu zbrojeń poprzez redukcję arsenałów".
O zainicjowanie takiego dialogu i przyjęcie rezolucji głoszącej, że wojna atomowa jest całkowicie nieakceptowalna i nigdy nie może być rozpoczęta Gorbaczow apeluje do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Z inicjatywą takiej rezolucji, zdaniem Gorbaczowa, powinni wystąpić wspólnie prezydent USA Donald Trump i prezydent Rosji Władimir Putin.