Rapacki był pytany o zapowiadane przez szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka zmiany w funkcjonowaniu BOR-u. Minister zaczął mówić o zmianach po wypadku w Oświęcimiu, w którym obrażeń doznała premier Beata Szydło. Samochód, którym jechała premier, aby uniknąć zderzenia z fiatem seicento, zjechał z drogi i uderzył w drzewo.
Zdaniem gen. Rapackiego BOR bardziej niż zmian potrzebuje stabilizacji i doświadczonego szefa. - BOR potrzebuje mądrych szefów, takich, którzy potrafią postawić twarde warunki politykom, osobom ochranianym, po to, aby nie wymuszano rozwiązań niekoniecznie zgodnych z procedurami - wyjaśnił.
Rapacki przekonywał, że szef BOR już dziś ma wystarczająco niezależną pozycję (MSWiA przekonywało, że konieczne jest wzmocnienie jej) a "jego autonomia jest duża".
- Nie widzę tutaj jakichś potrzeb zmian prawnych - podsumował były wiceszef MSWiA.
Sceptycznie odniósł się gen. Rapacki do propozycji, by BOR uzyskał prawo do stosowania podsłuchów i kontrolowania e-maili.
- Będzie to wymagało nauczenia się i pozyskania do pracy kilkudziesięciu, a może nawet powyżej 100 funkcjonariuszy. I czy tu się poprawi bezpieczeństwo VIP-ów - śmiem wątpić - mówił.
Pytany o przyczyny wypadków w których biorą udział członkowie rządu Rapacki stwierdził, że jest to efekt tego, iż "politycy wybierając kierownictwo BOR wybierają swoich kolegów, a nie patrzą przez pryzmat kwalifikacji". - Przez takie kumplowanie się nieprzestrzegane są procedury i nie ma twardych zasad w formacji – stwierdził.