Cimoszewicz, gość "Faktów po Faktach" porównał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do złodzieja, który krzyczy "łapać złodzieja!", aby odwrócić od siebie uwagę, gdy jego ugrupowanie demoluje państwo.
Zdaniem Cimoszewicza pośpiech PiS w uchwalaniu zmian w systemie prawnym wynika m.in. z faktu, że zbliża się termin rozpatrywania przez SN kasacji w spr. ułaskawienia Mariusza Kamińskiego i osób wraz z nim ułaskawionych przez prezydenta. Dwie z tych osób pełnią obecnie funkcję posłów.
- W związku z tym 9 sierpnia mogą zapaść decyzje, o których konsekwencjach pan Kaczyński dobrze wie. Dzisiaj, kiedy straszył opozycję, to miał na myśli właśnie to, że prawomocnie skazany poseł nie może być posłem - mówił Cimoszewicz, według którego byłaby to "ciężka kompromitacja".
Według byłego premiera PiS zdecydowało się wprowadzić pod obrady kontrowersyjne ustawy właśnie teraz, w wakacje, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo masowych protestów obywatelskich. I choć, jak mówił Cimoszewicz, Polacy są w bardzo niewielkim stopniu świadomi reguł demokracji, warto demonstrować.
- Warto demonstrować, nawet jeśli to jest nieskuteczne - żeby żyć w zgodzie ze swoim sumieniem - dodał były premier.