W czwartek RMF FM podał, że prof. Królikowski znalazł się na celowniku prokuratury w związku ze śledztwem ws. tzw. mafii paliwowej. Prof. Królikowski to były wiceminister sprawiedliwości, który w ostatnim czasie był konsultantem prezydenta Andrzeja Dudy przy pisaniu przez prezydenta ustaw reformujących sądownictwo. Wcześniej Duda zawetował dwie z trzech ustaw dotyczących systemu sądownictwa przygotowanych przez PiS.

Prof. Królikowski w piątek w RMF FM sugerował, że zainteresowanie się prokuratury nim to próba zaatakowania prezydenta i wywarcia wpływu na przygotowywane w Pałacu Prezydenckim ustawy.

Tymczasem Jaki podkreślał w TVN24, że sprawa w związku z którą prokuratura zainteresowała się prof. Królikowskim, toczy się w prokuraturze od 2015 roku.

- W lutym 2016 roku zostają zatrzymani ludzie związani z tą sprawą, dzień później milion złotych trafia na konto prof. Królikowskiego. Królikowski poinformował o tym CBŚ dopiero po tym, gdy konta innych adwokatów, na które trafiły podobne przelewy zostały zablokowane. Inni adwokaci nie mieli z tym problemu - a on odmówił prokuraturze informacji na temat tego konta. Część z tego miliona złotych miał wykorzystać w celach prywatnych - mówił Jaki.

- Wszystko działo się przed wetem prezydenta - podkreślił Jaki.

Jaki mówił zwrócił również uwagę, że gdyby przeciek ws. zainteresowania prokuratury prof. Królikowskim wyszedł ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości wówczas "nie zawierałby wyłącznie korzystnych dla niego informacji.

- Logika temu zaprzecza. Proszę zwrócić uwagę, że dzień później Królikowski idzie do tego samego radia i robi z siebie ofiarę - podkreślił Jaki.