Gość mówił, że trwające od kilku tygodni przepychanki między Pałacem Prezydenckim, BBN a Ministerstwem Obrony Narodowej nie służą armii. - Prezydent próbuje się wybić na niepodległość. Trochę za późno, bo przespał ostatni rok - mówił Koziej. 

Jego zdaniem prezydent Andrzej Duda miał czas, aby poukładać wszystko po swojemu, zanim ministrem obrony został Antoni Macierewicz. Wtedy nie byłoby dzisiejszych sporów i wzajemnych ataków. - Prezydent jako zwierzchnik Sił Zbrojnych RP był zbyt bierny na początku. Przecież jako pierwszy objął władzę, zanim odbyły się wybory parlamentarne - oceniał Koziej. 

- Armia nie może mieć żadnych zastojów, więc to wstrzymywanie awansów generalskich nie jest dobre - mówił gen. Koziej, nawiązując do decyzji prezydenta Dudy, który wstrzymał awanse. 

Generał komentował również system dowodzenia, zwracając uwagę na fakt, że w krajach wchodzących w skład NATO nie ma jednolitego systemu. - Minister Tomasz Szatkowski ma rację, że w NATO nie ma jednego wspólnego systemu dowodzenia. Każde państwo ma swoją specyfikę, choć są pewne generalia dotyczące państw demokratycznych - powiedział Koziej. - Cywil nie może działać sam, konieczne jest wsparcie ze strony Sztabu Generalnego dla zwierzchników cywilnych - wyjaśnił. 

Gość powiedział, że zmiany głównodowodzących w armii mogą mieć zły wpływ na późniejszą synchronizację działań. - Musi być ciągłość dowodzenia w czasie pokoju, kryzysu i wojny - mówił Koziej. 

Na koniec odniósł się do tematu śmigłowców, które w przypadku polskiej armii są niezbędne. - Armia opiera się na wojskach lądowych, a żeby się skutecznie przemieszczać, są potrzebne śmigłowce, które jak najszybciej trzeba kupić - zakończył gen. Koziej.