Nowy pomysł na wydobycie pieniędzy od biznesu ma polegać na wprowadzeniu opłaty zasilającej Fundusz Zdrowia Publicznego. Fundusz ten, niezależnie od budżetu i Narodowego Funduszu Zdrowia, miałby finansować wydatki związane ze zdrowiem polskich obywateli. Byłby finansowany daniną wynoszącą 0,25 proc. wartości rocznej sprzedaży wyrobów alkoholowych i tytoniowych. Przedsiębiorcy z sektora tytoniowego i alkoholowego zostaliby zobowiązani do składania corocznych raportów o wysokości sprzedaży.
Zapytane o tę sprawę Ministerstwo Zdrowia przyznało, że toczą się prace nad nowymi sposobami finansowania działań w zakresie zdrowia publicznego. W odpowiedzi z biura prasowego tego nie podano szczegółów. MZ przyznaje jednak, że celem nowego rozwiązania jest, aby „część kosztów ponoszonych obecnie przez system ochrony zdrowia, system zabezpieczenia społecznego oraz całe społeczeństwo byłaby w większym stopniu powiązana z podmiotami czerpiącymi korzyści ekonomiczne z obrotu tymi produktami” (wyrobami alkoholowymi i tytoniowymi – red.).
Czytaj więcej:
Możliwość odliczenia akcyzy od przeterminowanych alkoholi, jeśli zostaną one zniszczone, czy rozszerzenie zwolnienia z daniny o paliwo dla dronów t...
Pro
Nowa danina i nowe obowiązki sprawozdawcze
Dotarliśmy także do datowanego na 10 sierpnia pisma z Ministerstwa Rozwoju i Technologii do Kancelarii Premiera, dotyczącego tego pomysłu. Wiceminister Michał Baranowski zwraca w nim uwagę, że te wyroby już są objęte akcyzą, a nakładanie na przedsiębiorców nowych opłat może być nadmierną ingerencją ustawodawcy w prawo prowadzenia działalności gospodarczej. Zauważa, że na przedsiębiorców może w ten sposób zostać nałożone nie tylko nowe obciążenie fiskalne, ale też nowy obowiązek dokumentacyjny.
Tymczasem – co zauważa wiceminister – art. 67 ustawy Prawo przedsiębiorców zakłada dążenie ustawodawcy do ograniczania nowych obowiązków administracyjnych i informacyjnych. Według przepisu art. 67 pkt 1 lit. b tej ustawy, przy wprowadzaniu nowych obowiązków administracyjnych powinna obowiązywać zasada redukcji innych obowiązków tego typu.
Według szacunków agencji NielsenIQ, wartość sprzedaży wyrobów alkoholowych w Polsce wyniosła 51,5 mld zł. Z kolei wartość rynku tytoniowego jest szacowana przez różne źródła (m.in. Nielsen, CASE) na 30-40 mld zł rocznie. Gdyby zatem przyjąć, że oba rynki razem generują ok. 90 mld zł rocznej sprzedaży, to nowy fundusz zebrałby 225 mln zł rocznie. To jednak roboczy szacunek, bo nie udało się nam na razie ustalić, czy podstawą obliczania daniny byłaby wartość netto czy brutto sprzedaży. Podatki stanowią bowiem znaczący odsetek ceny używek sprzedawanych oficjalnie.
Przypomnijmy, że w ostatnich latach polityka fiskalna wobec wyrobów alkoholowych i tytoniowych była coraz ostrzejsza, choć nie zawsze przekładało się to na znaczący wzrost wpływów do państwowej kasy. W ustawie o podatku akcyzowym zapisano tzw. mapę drogową, zakładającą harmonogram corocznych podwyżek stawek na te wyroby. Jednak w 2024 r. zaostrzono harmonogram podwyżek stawek na wyroby tytoniowe – zamiast corocznego 10-procentowego wzrostu przewidziano coroczne wzrosty stawki od 15 do nawet 75 proc. (zależnie od rodzaju wyrobów). Rząd chciał też zwiększyć dynamikę podwyżek akcyzy na alkohole, ale stosowną nowelizację ustawy zawetował prezydent Karol Nawrocki.
Czytaj więcej
Rząd nie poprze projektów Lewicy i Polski 2050 ograniczających sprzedaż alkoholu, ale i tak mają one szanse w Sejmie – ustaliła „Rzeczpospolita”. –...
Wyższe podatki pompują szarą strefę
Jaki będzie wpływ nowej daniny na rynek papierosów i alkoholi – trudno dziś ocenić. Wiadomo jednak, że rosnące obciążenia fiskalne używek nie pozostają bez wpływu na wpływy budżetowe i nielegalny rynek. Ujawnione 20 sierpnia wyniki badań szarej strefy na rynku tytoniowym wskazują, że w I kwartale 2026 r. sięgnęła ona 9,7 proc. rynku. Widać zatem trend wzrostowy, bo pod koniec 2024 r. wyniosła ona 6,7 proc., a rok później 7,5 proc.
Tymczasem Ministerstwo Finansów przyznaje w swoich statystykach, że w 2025 r. wpływy z akcyzy wyniosły 33,6 mld zł. To wprawdzie o 1,6 mld zł więcej, niż rok wcześniej, ale do założonego w budżecie planu zabrakło 3,5 mld zł.
Według ekspertów, takie zjawiska to skutek zbyt drastycznej polityki fiskalnej państwa. – Nie chodzi o to, żeby podatek był jak najwyższy. Chodzi o to, żeby był skutecznie pobierany. Dzisiaj coraz większym problemem jest to, że konsument znika z legalnego rynku, a wraz z nim znikają również wpływy do budżetu – twierdzi główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, Mariusz Zielonka.
Z danych Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego (KSPT) wynika, że tylko w 2025 r. legalna sprzedaż papierosów spadła o 13 proc., a w pierwszych 7 miesiącach tego roku o kolejne 10 proc. – Dzisiaj znów widzimy bardzo wyraźnie, że zbyt wysoka stawka akcyzy nie gwarantuje wysokich wpływów do budżetu. Jeżeli legalny rynek się kurczy, a konsumenci przechodzą do szarej strefy, państwo zamiast dodatkowych dochodów po prostu je traci – powiedziała Magdalena Szewczyk-Pochrzęst, dyrektor KSPT.
Czytaj więcej
Wysokie opodatkowanie papierosów przyczyniło się do rozrostu szarej strefy tytoniowej w Europie – wynika z najnowszego raportu KPMG. Zjawisko to do...
Szara strefa jest też odczuwalna na rynku alkoholi. Z ogłoszonych w kwietniu danych Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych wynika, że w 2025 r. sprzedane mogły zostać nawet 23 mln litrów 100-proc. nielegalnego alkoholu etylowego. Hipotetyczne straty budżetu państwa z tego tytułu mogły sięgnąć nawet 1,8 mld zł.
Jak zauważa dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, historyczne doświadczenia potwierdzają, że agresywna polityka fiskalna na rynku używek często uderza w legalny rynek i wpływy budżetowe.
– Dlatego tak ważny jest dialog z przedsiębiorcami, którzy znają rynek i wcześniej wskazywali na te ryzyka. Przewidywalność fiskalna i regulacyjna jest kluczowa także dla atrakcyjności inwestycyjnej Polski – twierdzi Bernatowicz.