Tego najbardziej się bałem, gryzącego wstydu za Polaków. Nie braku sukcesu, ten był tylko w sferze marzeń. Bałem się, że odezwie się fatum, że wynoszone pod niebiosa, nażelowane gwiazdy wyjdą na rosyjskie boiska ze splątanymi nogami i będą musiał się wstydzić. Niestety, moje obawy się sprawdziły. Większość reprezentacji narodowych na tych fenomenalnych mistrzostwach przynajmniej walczyła, gryzła trawę, a nasi? W nędznym stylu wygrali tylko tradycyjnie mecz „o honor". Nikt ich w Rosji nie żałował, nikt nie zapamiętał, jedyne, co zostało, to wstyd. To pocztówka z rosyjskiego mundialu, która trafia jako kolejna do klasera.