Reklama

Paul Greengrass: Nawet w filmie o Breiviku musi być nadzieja

- Nacjonalistyczni przywódcy grają na lęku społeczeństw, wzniecają niechęć do obcych, by zdobyć władzę. Dlatego postanowiłem zrobić film o człowieku, który w imię swoich przekonań zabił 78 osób i planował zamachy terrorystyczne na wielką skalę - mówi Paul Greengrass, reżyser filmu „22 lipca”.
Paul Greengrass: Nawet w filmie o Breiviku musi być nadzieja

Foto: AFP

Plus Minus: Hitowe superprodukcje, których bohaterem jest Jason Bourne, tylko na krótko oderwały pana od głównej specjalności: opartych na faktach filmów o turbulencjach współczesnego świata?

Paul Greengrass: Kino narodziło się jako rozrywka dla spracowanych mas i nie powinno zapominać o swoich korzeniach. Niemniej ma ono też inną misję. Nie bez powodu mówi się, że jest lustrem świata. Trzeba stawiać kamerę tam, gdzie dzieje się coś ważnego, obserwować, dokumentować czas. Powiem więc tak: zrobiłem kilka filmów, które krytycy nazywają produkcjami komercyjnymi i miałem z tego powodu sporo satysfakcji. Jednak każdy artysta musi rozmawiać sam ze sobą. Odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego ważne, w jaką podróż chce wyruszyć. A mnie nie interesują wyprawy do krainy bajek czy na podbój kosmosu.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama