Reklama

P.Unity, „Pulp". Funkowy polski sen

Ja chcę tylko funk, więc daj mi w końcu funk" – prosił niedawno Jarecki. Jeśli nie wystarczali mu Mitch & Mitch, odświeżający funkowo-jazzowe dokonania Jerzego Miliana, to teraz na tę prośbę odpowiedzieli P.Unity. Znana z warszawskich klubów ekipa wydała w końcu debiutancki długogrający album „Pulp". I dała w końcu funk.
P.Unity, „Pulp". Funkowy polski sen

Foto: materiały prasowe

To, co chyba najbardziej kojarzy się z funkiem, to wieloosobowe kolektywy. P.Unity to aż dziesięcioosobowa grupa, która w niezmienionym składzie gra od 2014 r. Album „Pulp" trudno uznać za jednogatunkowy: dostajemy sporą dawkę rapu, soulu, jazzu i r'n'b. Ale słychać, że wspólnym mianownikiem tej mieszanki jest właśnie funk.

Singiel „Milk" brzmi dosyć ciężko i smoliście, ale właśnie tym brudnym brzmieniem bardzo dobrze oddaje charakter całej płyty. Nie znajdziemy tu bowiem zbyt wiele dyskotekowego, lekkiego grania. To raczej psychodeliczne, p-funkowe brzmienia w stylu legendarnego Parliament/Funkadelic, okraszone charakterystycznym przestrzennym wokalem i jedynie od czasu do czasu ożywiane bardziej słonecznymi dźwiękami.

RP.PL i The New York Times

Kup roczną subskrypcję RP.PL i ciesz się dostępem do The New York Times!

Zyskujesz:

- Roczny dostęp do The New York Times, w tym do: News, Games, Cooking, Audio, Wirecutter i The Athletic.

- RP.PL — rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i świata z dodatkową weekendową porcją błyskotliwych tekstów magazynu PLUS MINUS.

Reklama
Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama