Reklama

Michał Szułdrzyński: Radykalna lewica zraża do swojej sprawy

W ubiegłym tygodniu całkiem opadły mi ręce. Po moim felietonie o parkomatach i prywatności odezwali się ekologiczni, a szczególnie rowerowi fanatycy. Śmiechom z ich strony nie było końca. „Może ktoś wytłumaczy panu Szułdrzyńskiemu, że nie tylko telefon, ale też samochód może zostawić w domu, wtedy nikt nie będzie robił zdjęć jego samochodu". A ktoś inny się oburzał, że wjeżdżając do centrum samochodem, przyczyniam się do powstawania smogu.
Michał Szułdrzyński: Radykalna lewica zraża do swojej sprawy

Foto: Rzeczpospolita

Lewicowi fanatycy, choć dla lewicy kwestia prywatności jest bardzo ważna, uznali, że lepiej uprawiać rowerowo-ekologiczny hejt, aniżeli chwilę pomyśleć. Zgodnie z zasadą: nie znam się, to się wypowiem. A ściślej: nie mam pojęcia o sprawie, więc tym silniejszy czuję imperatyw, by ją skomentować.

Tak się bowiem składa, że na co dzień w ogóle samochodu nie używam. Jeżdżę do pracy komunikacją miejską, a przy dobrej pogodzie – rowerem. I choć do redakcji mam ponad 20 km, to gdy tylko nie mam zbyt wielu spotkań albo jeśli temperatura nie spada do zera, wolę jeździć rowerem. Lubię to, jest to zdrowe, a w dodatku mam satysfakcję, że robię coś dobrego dla przyrody. Ale naszych velo-terrorystów to nie interesuje. Przeczytali felieton, w którym ktoś napisał o prywatności kierowców, więc zabrali się za hejtowanie. No bo skoro pisze to autor o konserwatywnych sympatiach, z pewnością można mu dowalić.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama