W tegorocznych wyborach samorządowych mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem wcześniej niespotykanym – młodzi ludzie, przed trzydziestką, zostawali prezydentami całkiem sporych miast.
Tych niezwykłych zjawisk było więcej: niespotykana liczba głosów nieważnych – 2,5 mln, chyba najgorsza obsługa informatyczna wyborów w kraju jednych z najlepszych na świecie informatyków, szokująca różnica między prognozą IPSOS a danymi PKW, wreszcie cudowny wynik PSL czy klęska lewicy. Pierwszego miejsca Prawa i Sprawiedliwości nie wymieniam, bo tego można się było spodziewać.