Reklama
Rozwiń
Reklama

Moja Ukrainka, moja klasa

Nigdy nie mów, gdzie jedziesz na urlop, i nie przyznawaj się, że bierzesz 500+ – takie wnioski mogłyby wysnuć Ukrainki mieszkające w Polsce z książki Moniki Sobień-Górskiej. Tylko że one zapewne „Ukrainek" nie przeczytają, natomiast my powinniśmy. Bo portret polskiej klasy średniej, jaki wyłania się z tego reportażu, jest bardzo interesujący.
Moja Ukrainka, moja klasa

Foto: materiały prasowe

Autorka wpadła na pomysł genialny w swojej prostocie i aż dziw, że nikt nie zrobił tego wcześniej. Monika Sobień-Górska wysłuchała zwierzeń kilkudziesięciu Ukrainek mieszkających w Polsce. „Ukrainka" to dziś właściwie odpowiednik przedwojennej służącej. Wielkomiejska klasa średnia, mówiąc o paniach dbających o jej mieszkania, domy i dzieci, używa często określenia „moja Ukrainka". Protekcjonalnego i uprzedmiotowiającego. Mówiąc „moja Ukrainka" można pokazać swój status społeczny.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama