Reklama

Piotr Zaremba: Dwie wersje „Lalki” wywołały burzę, jakiej dawno nie było

Mamy starcie dwóch filmowych adaptacji „Lalki” Bolesława Prusa. „Lalkę” jako serial Netfliksa wyreżyserował Paweł Maślona. „Lalka” kinowa, która początkowo miała być serialem TVP, to dzieło Macieja Kawalskiego. Jedni powtarzają, że ich różnorodność to wartość dla polskiej kultury. Inni opowiadają się po stronie jednej lub drugiej wersji. To burza, jakiej dawno nie było.
Marcin Dorociński w „Lalce” Macieja Kawalskiego to Stanisław Wokulski emocjonalny, zmienny, spychany

Marcin Dorociński w „Lalce” Macieja Kawalskiego to Stanisław Wokulski emocjonalny, zmienny, spychany do roli zakochanego sztubaka, ale w innych momentach przyjazny, dowcipny, otwarty, przy tym wizjoner i dobroczyńca ludzi. To dlatego go żałujemy, a każde jego upokorzenie przeżywamy jako własne

Foto: mat. prasowe

Reklama

Na wstępie pytanie: skąd taki przypływ zainteresowania powieścią Prusa? Skąd deklaracje, że każde pokolenie Polaków musi mieć swoją „Lalkę”? Przecież od filmu Wojciecha Hasa upłynęło prawie 60 lat. Od kultowego dla wielu, wiernego książce serialu Ryszarda Bera prawie 50. Przerwa była długa, więc...

Netflix ma pomysły na adaptację kolejnych dzieł klasycznych. Zaczął od bardziej popularnego niż wybitnego „Znachora” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, w tym przypadku za kultową uchodzi nie tyle książka, co filmowa klasyczna adaptacja Jerzego Hoffmana z 1981 r. Tu ponaginano historię dziejącą się w międzywojniu do współczesnych obyczajów i gustów.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama