Reklama

Restauracje wymuszają napiwki przez opłatę serwisową. Nawet 20 proc. rachunku

Podejście do dodatkowego wynagrodzenia dla obsługi różni się jak świat długi i szeroki – od USA, gdzie wysokie opłaty wymusza się na klientach gastronomii, po dużą część Azji, gdzie jest to zwyczaj nieznany albo uważany za obraźliwy. W Polsce nawet wśród restauratorów opinie na ten temat są skrajnie różne.
Zwyczaj wymuszania napiwków na klientach wszedł właśnie w USA na kolejny poziom, teraz w razie odmow

Zwyczaj wymuszania napiwków na klientach wszedł właśnie w USA na kolejny poziom, teraz w razie odmowy jego zapłacenia sieci po prostu podnoszą klientom ceny produktów

Foto: New Africa/Shutterstock

Pora obiadowa w otwartej stosunkowo niedawno restauracji Como na warszawskim Mokotowie. Po skończonym posiłku czas na rachunek i zaczyna się gorączkowe poszukiwanie gotówki na napiwek. Bywa z tym problem, coraz więcej osób nie nosi już ze sobą pieniędzy, zawsze płacąc elektronicznie. Poszukiwania trwają, a skutecznie gasi je przysłuchujący się wymianie zdań kelner. – Do rachunku jest doliczone 10 proc. opłaty serwisowej – rzuca od niechcenia, a nas zatyka. Nie chodzi o kwotę, taki napiwek jest uważany w gronie moich znajomych za wystarczający. Pobieranie opłaty od grup ponad 10-osobowych jest zwyczajowe i znane, ale przy dwóch? Najwidoczniej, mamy nową świecką tradycję.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama