Czy w Bydgoszczy są saloniki VIP-ów w szpitalach i przyjęcia polityków na badania poza kolejnością?
Szczątkowo są. Wiemy wszyscy, że w Toruniu miał miejsce zabieg wykonany synowi senatora Tomasza Lentza poza kolejnością. Zatem i u nas takie praktyki się zdarzają. Nie ukrywam, że mnie samego pracownicy ochrony zdrowia wszędzie traktowali z sympatią. Ale wie pani, że polityków boli coś innego niż konieczność stania w kolejce do lekarza. Głównie boli ich to, że mają szansę zostać kimś, coś zrobić, a rzadko komu z nich się to udaje. Zaczyna pani od przywilejów, a ja twierdzę, że egzystencja posłów i senatorów raczej przypomina służbę niż życie w luksusach z przywilejami. Na dodatek na kontynuację pracy w parlamencie może liczyć 100 posłów i 30–40 senatorów z pierwszych miejsc na listach. A i tak muszą inwestować nawet setki tysięcy złotych, we własną kampanię i partyjną. Cała rodzina jest zwykle zaangażowana w kampanię. A potem najgorsze: przegrana, opuszczone głowy rodziny, cisza w mieszkaniu.