Reklama

„Kokuho”: Jedno spojrzenie, prawdziwe emocje

„Kokuho” zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie opada. Wbrew pozorom, ma to sens.
„Kokuho”, Sang-il Lee, dystr. Kinoteka

„Kokuho”, Sang-il Lee, dystr. Kinoteka

Foto: mat.pras.

Każdemu chyba przytrafił się taki seans filmowy, z którym nie bardzo wiedział, co zrobić. Projekcja go wciągnęła, ale później zaczynał mieć wątpliwości, które nie ustępowały z czasem. Jak tak mam z „Kokuho” w reżyserii Sang-il Lee, nawet teraz prowadzę wewnętrzną walkę co do jego oceny. I wciąż nie wiem, jaki będzie jej wynik.

Nastolatek Kikuo (Soya Kurokawa, ale w dorosłego bohatera wciela się Ryo Yoshizawa), syn wpływowego przywódcy yakuzy, traci ojca w zamachu i z dnia na dzień musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na szczęście jest obdarzony talentem scenicznym. Trafia pod dach słynnego aktora kabuki (Ken Watanabe), który rozpoznaje w nim ogromny potencjał, przyjmuje na ucznia i traktuje niemal jak syna. Wraz z Shunsuke (Keitatsu Koshiyama, a później Ryusei Yokohama), biologicznym synem mentora, Kikuo przechodzi wyczerpujący trening w trupie kabuki, a ich relacja przeradza się w długoletnią przyjaźń, ale i rywalizację o status gwiazdy. Współzawodnictwo jest wyjątkowo zacięte, ponieważ obaj są onnagata – męskimi aktorami kabuki wcielającymi się w damskie role.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama