Reklama

W sanatorium z amerykańskimi braćmi

Gdy zaczęliśmy czytać Brunona Schulza, poczuliśmy, że wchodzimy do świata, o którym nie mieliśmy pojęcia, a jego proza jest w stanie popchnąć nas w świat nowych metafor i nowej metafizyki – mówią bracia Quay, twórcy filmowej wersji „Sanatorium pod Klepsydrą”.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Zrealizowanie filmu „Sanatorium pod Klepsydrą” bracia Quay uważają za naturalną kontynuację swojej p

Zrealizowanie filmu „Sanatorium pod Klepsydrą” bracia Quay uważają za naturalną kontynuację swojej przygody z twórczością Brunona Schulza

Foto: mat. pras.

Reklama
Reklama
Reklama

Na ten film czekali nie tylko miłośnicy, a właściwie wyznawcy twórczości Brunona Schulza, których nie brakuje. Po wielu perypetiach, głównie finansowych, braciom Quay udało się zakończyć ekranizację „Sanatorium pod Klepsydrą”. Efekt jest imponujący, o czym mogli się już przekonać widzowie ostatniego festiwalu w Wenecji. Teraz film trafił do polskich kin.

Zainteresowanie najsłynniejszych bliźniaków światowej animacji – Stephena i Timothy’ego Quay – mroczną, niepokojącą i niezwykle inspirującą wyobraźnią Brunona Schulza, grafika, malarza, a przede wszystkim jednego z największych indywidualności polskiej literatury XX wieku, datuje się od niemal czterech dekad. Świadectwem tego była opowiedziana przez nich „Ulica krokodyli” z 1986 roku, która stała się od razu jednym z najważniejszych osiągnięć ich filmowej twórczości. I niemal otarła się o Złotą Palmę festiwalu w Cannes.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama