Polityk Prawa i Sprawiedliwości zdezerterował z wojska, zanim został powołany, bo z szybkiej kalkulacji mu wyszło, że za obecną Polskę nie opłaca mu się umierać. Co prawda nikt oddania życia za Polskę od Lisieckiego nie oczekuje, ale dobrze wiedzieć, że nie jest skłonny oddać za nią nawet dwóch tygodni z życia, które miałby spędzić na bezpiecznych ćwiczeniach wojskowych. Łatwiej jest każdego 1 sierpnia zgłaszać gotowość do umierania za Warszawę w przegranym 80 lat temu powstaniu, bo tego już nikt nie sprawdzi, niż zgodzić się na wyrzeczenia jak najbardziej egzekwowalne.