Radykalna prawica wyje z zachwytu, gdy Donald Trump łamie kolejne tabu. – Powinniśmy zagarnąć Grenlandię i Kanadę. A i jeszcze Kanał Panamski – mówi prezydent elekt, nie chcąc obiecać, że nie użyje do tego siły militarnej. Reakcją z prawej strony jest zachwyt i na poły serio rozważania, że przecież Grenlandia jest kluczowa dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, więc się trudno się dziwić Trumpowi.
A to, że niezmienianie granic państw przy użyciu siły jest podstawową zasadą liberalnego ładu międzynarodowego, który obowiązuje po zakończeniu zimnej wojny, dla wielu entuzjastów Trumpa nie jest problemem. Przecież ten liberalny ład trzeba złożyć do grobu. A że ktoś kiedyś przyjdzie przesunąć granicę ziemi, na której stoi twój dom, ten, w którym mieszkasz, Polskę, już naszym entuzjastom alt-prawicy nie przeszkadza.