Żeby znaleźć odpowiedź, musiałem sprawdzić, czy wraz z rozwojem internetu i zwiększającą się dostępnością pornografii korzysta z niej coraz więcej osób. Przeszukałem najpierw archiwa naukowe. Dzięki internetowi znalezienie wszelkich potencjalnie wartościowych prac naukowych zajęło mi zaledwie kilka godzin. W latach dziewięćdziesiątych trwałoby to zapewne kilka lat, gdyż musiałbym pisać do bibliotek i do różnych autorów z prośbą o kopie ich prac. Po kolejnych kilku tygodniach potrzebnych na przeczytanie wszystkiego, co znalazłem, ze zdziwieniem odkryłem, że w żadnym ze stu dziewięćdziesięciu sześciu krajów świata naukowcy nie prowadzili systematycznych badań monitorujących popularność pornografii w ciągu wielu lat.