Reklama

Bogusław Chrabota: Rio. Tu króluje samba

Na Sambodromie dużo jest w tym roku południowoamerykańskiej etniczności, nawiązań do strojów Indian z Amazonii czy bardziej rozwiniętych kultur Inków i Majów. To chyba najważniejszy trend współczesnego brazylijskiego karnawału.
Bogusław Chrabota: Rio. Tu króluje samba

Foto: AFP

Kiedy piszę te słowa w środę nad ranem, cały budynek trzęsie się od dudniących basów samby. Nie wiem, czy to dźwięki z odległego o 20 kilometrów Sambodromu, czy ktoś nastawił na cały regulator głośniki telewizora. Bo finalna „rozgrywka” karnawału jest transmitowana przez stacje telewizyjne. Od dziewiątej wieczorem niemal do rana. Jest Popielec, ale tu jeszcze karnawał na całego. Finał „największego na świcie show”, jak się nazywa karnawał w Rio, dopiero 17 lutego. To tego dnia, a właściwie nocy, przez ponad 500-metrową „estradę” Sambodromu przemaszerują zwycięskie szkoły samby, by pokazać uliczny teatr, o którym mówić będzie cała planeta.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama