Polski wydawca zlekceważył to, co autorka usiłowała podkreślić – że wkrótce żywy obserwator przy teleskopie będzie ewenementem. Takie są skutki stosowania coraz lepszej maszynerii, zautomatyzowania w teleskopach i procedurze obserwacyjnej wszystkiego, co się da. Odszedł do lamusa obraz trzęsącego się z zimna indywiduum, wspartego czołem o okular, dziś podglądanie gwiazd stało się dziełem pary operator–obserwator. Ten pierwszy nastawia instrumentarium bądź nadzoruje, czy aparatura prawidłowo nastawiła się sama. Ten drugi, siedząc w kanciapie, sprawdza, jak spływają dane, a wcześniej wykłóca się o miejsce w kolejce do teleskopu.