4 zł tygodniowo przez rok!
Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!
Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.
Kliknij i poznaj szczegóły.
Już sam przyjazd do Watykanu na dwudniowe rekolekcje zantagonizowanych przez lata przywódców Sudanu Południowego, prezydenta i wiceprezydentów-nominatów był sukcesem dyplomacji papieskiej. To, co nastąpiło na spotkaniu, zaskoczyło wszystkich: Franciszek naraz uklęknął i ucałował stopy afrykańskich polityków, którzy, zanim się pogodzili, rozpętali krwawą wyniszczającą wojnę domową, w której zginęło tysiące osób, a dziesiątki tysięcy uciekło z kraju; Watykan, Dom św. Marty, 11 kwietnia 2019 r.
Franciszek jest papieżem, który zajmuje odważne stanowiska, czasem ryzykowne, w ramach specyficznie postrzeganej, dyplomatycznej perspektywy. Tradycyjna watykańska ostrożność może pod rządami papieża Bergoglio (który na głowę Kościoła został wybrany 10 lat temu, 13 marca 2013 r. – red.) ustąpić miejsca postawie polegającej na szczerości, jasności, a niekiedy na wyzywających wypowiedziach – dla wielu słuchaczy, nie tylko katolików, trudnych do przyjęcia.
Pomyślmy na przykład o jego krytyce spekulacyjnego kapitalizmu finansowego lub upamiętnieniu ludobójstwa Ormian. Tym, co prawdopodobnie różni go od poprzednich papieży, jest jego wizja nowej globalnej roli katolicyzmu – Franciszek zdecydowanie opiera się powabowi katolicyzmu postrzeganego jako polityczny gwarant, „ostatnie imperium”, dziedzic chwalebnej przeszłości, jakiś filar przeciwko upadkowi widocznemu w kryzysie globalnego przywództwa świata zachodniego. Ktoś mógłby powiedzieć nawet, że Franciszek uwalnia chrześcijaństwo i Kościół od pokusy uważania się za ostatniego spadkobiercę Imperium Rzymskiego.
Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!
Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.
Kliknij i poznaj szczegóły.