Reklama

Jan Maciejewski: Siła bezsilnych

Założę się, że naród ukraiński nie znajdzie w literaturze tworzonej w jakimkolwiek innym języku piękniejszej laudacji na swoją cześć. Ale kiedy zacząłem się zastanawiać, czy dzisiaj, przy tym wszystkim, co się wokół nas dzieje, byłaby szansa na jakąś wielką akcję literacko-polityczną, przetłumaczenie „Kontry" Józefa Mackiewicza na język ukraiński, wydanie w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy, zbudowanie na niej czegoś więcej poza emocjonalnym zjednoczeniem dwóch narodów, musiałem sam przed sobą stwierdzić, że to nie może się udać. Bo ta powieść jest zbyt prawdziwa, żeby można na niej budować politykę historyczną.
Jan Maciejewski: Siła bezsilnych

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

I nawet fakt, że właśnie obchodzimy Rok Mackiewicza, niewiele tu zmieni. Ta niemal jednogłośnie podjęta przez polski Sejm decyzja dowodzi tylko tego, że wraz ze wściekłością, jaką budził jeszcze dwie dekady temu autor, zainteresowanie jego postacią dziś się wyczerpało. A w „Kontrze" znajduje się to wszystko, czym zasłużył sobie na jedno i drugie. Idzie na przestrzał oficjalnej wersji zdarzeń. Kozacy, którzy są jej głównymi bohaterami, nigdy nie zaakceptowali rządów bolszewików. Walczyli z nimi po stronie „białych" Rosjan, przyłączyli się po polskiej stronie do wojny 1920 roku. A kiedy na Wschód ruszyli w 1941 roku Niemcy, Kozacy poszli razem z nimi, tak jak zresztą większość narodów wschodnioeuropejskich. Walcząc nie „za Hitlera", ale przeciwko rewolucji. Już to nie mieściłoby się w kanonach poprawności patriotycznej, a dalej jest tylko gorzej.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama