"Do stu" to pierwszy tom z nowymi wierszami Marcina Sendeckiego ogłoszony po zdobyciu przez niego Silesiusa, nagrody „Odry", a także nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Jak to bywa u tego poety, i tym razem dostajemy wiersze, które czerpią z wielu źródeł, a sam poeta kłania się swoim antenatom – tym razem Edwardowi Stachurze wierszem „Dworzec" oraz (który to już raz?) Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Liryka Sendeckiego droczy się z tradycją, bywa parodią wiersza romantycznego, pastiszem dekadenckich nastrojów i wreszcie trawestacją awangardowych inspiracji.
Ale prócz tonacji buffo wiele tu momentów cierpkich, gorzkich, wręcz rozliczeniowych. Można odnieść wrażenie, jakby cały tom spajała staffowska harmonia pożeniona z wibracją rodem ze Słowackiego. Niosą się pogłosy z Lenartowicza i echa skamandryckie. Sendecki ucieka często za językowe sygnatury, aby zdystansować się od własnych rozpaczy („Najpierw się liczy do stu / Potem się przestaje / Najpierw się liczy do stu / Potem liczy się dalej / Najpierw się pisze dla stu / Potem tylko dla jednej").
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.