Reklama

Jan Maciejewski. W pierwszym krzyku noworodka totalizm słyszy zapowiedź swojego końca

Jest taki dźwięk, który spędza sen z powiek dyktatorom wszystkich epok, stróżom każdej ideologii. Gdyby udało się go wyciszyć, ich dzieło byłoby skończone. Padłby ostatni bastion nieprzewidywalności; linia, za którą życie broni się przed planem.
Jan Maciejewski. W pierwszym krzyku noworodka totalizm słyszy zapowiedź swojego końca

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Ponieważ w pierwszym krzyku noworodka każdy totalizm słyszy zapowiedź swojego końca. Oto pojawia się z wrzaskiem na świecie coś, czego ciągu dalszego w żaden sposób nie da się przewidzieć. Będzie świętą czy prostytutką? Następcą Roberta Lewandowskiego, a może jednak Jarosława Kaczyńskiego? Leży i się wydziera, a wielkiemu planiście świata ścieka pot po plecach. Co z nim począć? Publiczna edukacja, komsomoł, głupkowate bajki w telewizji – to wszystko za późno. Jak ciasne nie byłyby oczka tej maszyny do mielenia duszy, choćby nie wiadomo, jak zawzięcie nie będą pracować jej tryby, coś zawsze może się wymknąć. Rodzi się człowiek, przychodzi na świat osobowość, zostaje podpalony lont. Zaraz coś wybuchnie, fajerwerk albo dynamit.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama