Reklama

PiS bez ojcobójcy

Wraca pytanie, czy Jarosław Kaczyński nie staje się zaporą dla wymyślenia PiS na nowo - pisze Piotr Semka
Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski weszli pod parasol braci Kaczyńskich, bo pokolenie pampersów nie wykr

Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski weszli pod parasol braci Kaczyńskich, bo pokolenie pampersów nie wykreowało własnego lidera

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Sondażowy wynik 60 procent dla Platformy Obywatelskiej przykuł uwagę mediów jako swoisty rekord. Żadna partia w ciągu ostatnich 20 lat nie uzyskała takiej przewagi nad konkurentami, w dodatku rok po objęciu rządów. A główny konkurent – PiS – nie wydaje się mieć jakiegoś udanego pomysłu na powstrzymanie dominacji partii Donalda Tuska. Wraca pytanie, czy Jarosław Kaczyński nie staje się zaporą dla wymyślenia PiS na nowo.

W polityce jak na konkursie piękności. Gdy rozbłyska czyjaś gwiazda, konkurentki mogą tylko wzdychać z zawiścią. Tak zapewne teraz myślą o Platformie liczni wcześniejsi kandydaci do pozycji „partii większości Polaków”. Taki poziom poparcia planowany był na początku lat 90. dla jakiegoś ruchu popierającego rząd Tadeusza Mazowieckiego czy późniejszej Unii Demokratycznej. Do tak wysokiego poziomu aspirował rząd Leszka Millera, szybko postrzegając, że trwanie u władzy zużywa. Takim pomysłem na partię-hegemona miał być wreszcie centrolew, jaki miał powstać na bazie światłych postkomunistów Europejczyków w sojuszu z ludźmi pokroju Bronisława Geremka czy Władysława Frasyniuka.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama