Reklama
Rozwiń
Reklama

Phil Collins jeszcze nie umarł

„Jeszcze nie umarłem". To tytuł tournée i autobiografii jednego z najbardziej utytułowanych muzyków, który przeszedł przez ciężki czas problemów zdrowotnych, rodzinnych i hejtu. Wystąpi 26 czerwca na PGE Narodowym.
Phil Collins jeszcze nie umarł

Foto: Warner Music

Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek poczuję emocje, jakich doświadcza się po udanym koncercie. W 2005 r. skończyłem z występami solowymi, w 2007 r. odszedłem z Genesis, a trzy lata później przestałem nagrywać płyty, wtedy byłem przekonany, że to koniec. Grałem, pisałem, występowałem i dostarczałem ludziom rozrywki przez pół wieku. Muzyka dała mi więcej, niż mógłbym sobie wymarzyć, ale jednocześnie zabrała mi więcej, niż byłbym w stanie przewidzieć. Miałem dość. W marcu 2016 r. uświadomiłem sobie jednak, że muzyka działa na mnie odwrotnie niż przez te wszystkie lata. Zamiast odsuwać mnie od dzieci – od Simona, Nica, Matta oraz od ich sióstr Joely i Lily – łączy mnie z nimi. Jeśli cokolwiek jest w stanie przywrócić równowagę w życiu, to właśnie wspólne granie z dziećmi. Nawet gdyby oferowano mi miliard dolarów dziennie za wskrzeszenie Genesis, nie wróciłbym do koncertowania. Szansa występowania z synem mogłaby mnie jednak skusić. Zanim pójdziemy dalej, musimy się jednak cofnąć. Jak tu dotarłem" – napisał w swojej autobiografii Phil Collins, wprowadzając nas w swój intymny świat.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama