RM: Widziała pani wielkie napisy: „Alina, to dla Ciebie"?
JR:
Widziałam żarty internautów. Media donoszą, iż rzekoma konkubina Władimira Putina...
RM: Jaka rzekoma? Wszyscy o tym mówią.
JR: Mówią, że Alina Kabajewa mieszka z dziećmi w rezydencji prezydenta w Soczi.
RM: Piękny gest – sprezentować ukochanej olimpiadę za 50 miliardów dolarów?
JR: Tyle to ona kosztowała rok temu, teraz nawet te szacunki okazują się zbyt niskie.
RM: Pogratulować rozmachu...
JR: Ale powiedzmy od razu, że ostatnie oficjalne dane są o wiele mniejsze. W styczniu Putin podał, że to ledwie siedem miliardów dolarów, gdy wcześniej Miedwiediewowi wymsknęło się 50 miliardów.
RM: Prezydent mówi, że 7 miliardów, premier wydał 50... Niezły rozrzut.
JR: Nikt naprawdę nie wie, ile to kosztowało. Ewidentnie próbują zaniżać koszty w obawie przed reakcją społeczną.
RM: No tak, siedem ludzie przełkną...
JR: To zabawne, bo pierwszy kosztorys mówił o 12 miliardach. Dziś mogą powiedzieć, że każde igrzyska przekraczały budżet i wyliczono, że średnio było to 2,8 razy. W tej sytuacji przekroczenie tego w Rosji ponadczterokrotnie nie jest aż tak niezwykłe...
Cały wywiad w Plusie Minusie