Sekwencja otwierająca film. Dziewczyna w klubie jest tak pijana, że zsuwa się z sofy. Z trudem utrzymuje głowę w pionie. Zauważa ją trzech mężczyzn. Pada kilka niewybrednych żartów. Jeden z panów, na pierwszy rzut oka wyraźnie zatroskany jej stanem, decyduje się podejść. Ma jak najlepsze intencje. „Jestem miłym facetem" – mówi i oferuje podwózkę do domu. Jeśli nie on – ten miły facet – to strach pomyśleć, kto przyjdzie po nim. Ona nie wie, co się dzieje. Jest zbyt wstawiona, by kontrolować sytuację. Nieznany gość zabiera ją więc do swego mieszkania. Tam zaczyna całować, chwilę potem oboje są już w łóżku. Kiedy dobiera się do jej majtek, następuje zwrot akcji. „Hej, co robisz?" – pyta dziewczyna, niespodziewanie absolutnie trzeźwa. Udając pijaną, obnażyła fałsz „miłego kolesia".

Cassie (bezbłędna w tej roli Carey Mulligan) kilka lat wcześniej, będąc najlepszą studentką na roku, rzuciła szkołę medyczną, by zająć się zgoła innymi sprawami. Wszystko przez to, co spotkało jej przyjaciółkę, ofiarę nie tylko zuchwałych drapieżników, ale i całego systemu sprzyjającego mężczyznom; systemu, w którym zbrodnia niekoniecznie przynosi karę. Bohaterka za dnia pracuje w kawiarni, natomiast wieczorami przywdziewa – poniekąd dosłownie – pelerynę i demaskuje prawdziwe intencje przyzwoitych rzekomo facetów.

Film Fennell dotyka kwestii powszechnie znanych, od lat wyciąganych na światło dzienne przez media, choć wciąż bagatelizowanych. Głosy ofiar molestowania seksualnego słychać coraz głośniej, ale zamknięcie ich w fabularnych ramach czarnej komedii mieszającej się z kinem zemsty i romansem sprawia, że całość oddziałuje na widza niezwykle intensywnie, uruchamiając w nim skrajne chwilami emocje.

Prywatna wendeta Cassie wynika tu zarówno z traumy, jak i poczucia winy, elementów odciskających silne piętno na tym filmowym utworze. Kobieta szuka nie tylko zadośćuczynienia, ale i oczyszczenia. To czyni z niej postać napędzaną przez złość, jednocześnie znalazła się już w takim stanie, który nie pozwala na normalne funkcjonowanie. Czy da się w ogóle żyć, zapominając o tym, co było? Pewnie nie. Nawet jeśli heroiczna postawa Cassie przypomina walkę z wiatrakami – wystarczy spojrzeć na notes, w którym bohaterka zaznacza, ilu osobom dała nauczkę, a ilu miłych gości wciąż czeka na lekcję życia w nowej erze – to i tak warto było ją podjąć.

Reżyserka, sięgając po cukierkową tonację audiowizualną, relacjonuje mroczny temat, jakim są zmagania z problemem określanym mianem kultury gwałtu. Pozbawione empatii społeczeństwo, podważanie zeznań ofiar, skandaliczne zachowania ludzi w obliczu tragedii, pytania o to, jak daleko ktoś jest się w stanie posunąć bez zgody drugiej osoby – wszystko to można tu znaleźć. Wstrząsająca scena poprzedza kolejną. Tym, co uderza szczególnie, są wybory obsadowe – w role tych wszystkich chłopaków, którym ani przez myśl nie przejdzie, że robią coś złego, wcielają się znani i lubiani aktorzy z komedii młodzieżowych i romantycznych: Adam Brody, Christopher Mintz-Plasse i Max Greenfield. Fascynujące i odrażające jednocześnie!

—Rafał Glapiak, Mocnepunkty.pl