Reklama

Klauzula sumienia uratuje nas przed ideologią

Dla części opinii publicznej wolność sumienia to nic innego jak religijne zniewolenie. „Pałka katoli", „chazanizacja medycyny", „moherowa demokracja" – piszą ludzie na internetowych forach. Na pewno?
Kim Davis: współczesne Antygony nieraz noszą okulary. Fot. Ty Wright

Kim Davis: współczesne Antygony nieraz noszą okulary. Fot. Ty Wright

Foto: Getty Images/AFP

Odkąd Trybunał Konstytucyjny zliberalizował na początku października lekarską klauzulę sumienia, internetowe fora straszą nie tylko wizjami medyków okładających pacjentów różańcem, ale także kierowców hulających „nakazem sumienia" lewą stroną drogi albo nauczycieli wykładających historię według Grossa. Czy to możliwe?

Zważywszy, że wolność sumienia gwarantuje nam konstytucja, co więcej, wspomniany wyrok Trybunału dowodzi pierwotności praw naturalnych w stosunku do ustaw, wydaje się, że tak. Z prawa do wyrażania sprzeciwu sumienia może korzystać każdy: urzędnik, nauczyciel, kierowca. A jednak diabeł tkwi w szczegółach. Prawnicy dowodzą, że cena takiego sprzeciwu może się okazać wysoka. Obrosła mitami „klauzula sumienia", wbrew panującym opiniom, nie oznacza wcale przyzwolenia na samowolę.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama