Ministerstwo Edukacji Narodowej stawia na rozwój wolontariatu. Dlatego chce wprowadzić obowiązkowe uczestnictwo w akcjach dobroczynnych oraz programach partnerskich.

– Bez godzin wolontariatu w większości krajów nie można skończyć szkoły. Tak będzie i u nas – zapowiedziała Anna Zalewska, minister edukacji narodowej. Dodała, że wolontariat ma być nauką odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka. Bo to nie tylko akcje charytatywne. Wolontariat to także zrobienie zakupów sąsiadce.

Na razie minister nie podała szczegółów, oprócz tego, że wolontariat ma być też obowiązkowy dla nauczycieli i brany pod uwagę przy ocenie ich pracy.

Mają także zostać powołane szkolne rady wolontariatu, w których zasiadaliby rodzice. Będą zbierać informacje o lokalnym zapotrzebowaniu na pomoc wolontariuszy i koordynować ich pracę.

Osoby, które zajmują się wolontariatem, podchodzą do pomysłu sceptycznie.

– Wolontariat z definicji jest działalnością dobrowolną. Obowiązkowy wolontariat pojawia się w szkołach w innych krajach, ale moim zdaniem lepiej byłoby rozwijać szkolne kluby wolontariatu, które obecnie działają w Polsce – mówi Dariusz Stawik, członek zarządu Regionalnego Centrum Wolontariatu w Katowicach. I dodaje, że do wolontariatu należy zachęcać, np. poprzez dodatkowe punkty na świadectwie, a nie do niego zmuszać.

Także nauczyciele nie chcą być do wolontariatu przymuszani.

– Do obowiązków nauczyciela da się wpisać wszystko. Ale nie trzeba im podpowiadać, co mają robić z uczniami. Wielu z nich już funkcjonuje w ramach wolontariatu – podkreśla Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Wolontariat to tylko niewielki element zapowiadanej przez Prawo i Sprawiedliwość reformy systemu oświaty. Składać się ma z ośmioklasowej szkoły powszechnej oraz czteroletniego liceum lub pięcioletniego technikum. Gimnazja zostaną zlikwidowane. Szkoła powszechna ma się składać z dwóch poziomów – podstawowego, obejmującego klasy od pierwszej do czwartej, oraz gimnazjalnego, obejmującego klasy od piątej do ósmej.