Strumień z pieniędzmi nad Wisłą wysycha

Kryzys w branży młodych, innowacyjnych firm na dobre zadomowił się w naszej części Europy. Czy w takim klimacie jest szansa na budowanie jednorożców?

Publikacja: 25.05.2023 12:21

Tylko 1 mld euro zainwestowano w jednorożce w UE w I kwartale br., gdy w całym ub.r. było to 23 mld

Tylko 1 mld euro zainwestowano w jednorożce w UE w I kwartale br., gdy w całym ub.r. było to 23 mld euro – wynika z analiz PitchBook

Foto: Gorodenkoff/shutterstock

Pierwsze pięć miesięcy bieżącego roku na rodzimym rynku inwestycji venture capital nie napawa optymizmem – brakowało tzw. megarund, wyceny start-upów ostro spadały, a fundusze VC nie sięgały specjalnie głęboko do kieszeni. I kwartał 2023 r. przyniósł prawdziwe tąpnięcie – łączna wartość finansowania firm technologicznych w naszym kraju sięgnęła 446 mln zł, gdy rok wcześniej było to prawie 1,17 mld zł.

II kwartał nie przyniósł przełamania, przy czym maj okazał się istną inwestycyjną posuchą. Jak podaje Polski Fundusz Rozwoju, w ciągu pierwszych dwóch tygodni bieżącego miesiąca doszło jedynie do dwóch inwestycji (BioCam, który opracował endoskopową pigułkę, pozyskał 2 mln zł, zaś aplikacja Insbuy, służąca do e-zakupów, wsparta została przez fundusz Spinaker Alfa).

Topniejące wyceny

Polska pod tym względem nie jest odosobnioną wyspą. Rynek start-upowy załamał się w całej Europie. Hamowanie przyszło zza oceanu, co było m.in. skutkiem kryzysu gospodarczego, do którego dołożył się m.in. upadek banku SVB w Dolinie Krzemowej. W konsekwencji aktywność inwestorów wysokiego ryzyka na świecie skurczyła się do poziomów niewidzianych od kilku lat. Eric Demuth, szef Bitpandy, austriackiego jednorożca (innowacyjnej spółki o wycenie ponad 1 mld dol.), twierdzi, że w przypadku fintechów (start-upy z branży finansowej) dewaluacja sięga 50–70 proc. względem wycen, jakie te firmy osiągały w 2021 r. O skali zjawiska mogą świadczyć przykłady Klarny, którą dotknęła aż 85-proc. redukcja wyceny, SumUp (stracił 60 proc. wartości), a także Revoluta (inwestorzy zaczęli kwestionować cenę spółki sięgającą 33 mld dol.) czy Checkout.com (szacuje się, że jego wycena mogła stopnieć nawet o ponad 70 proc.).

Inwestorzy mniej hojni

Z najnowszego raportu PitchBook wynika, że najbardziej ucierpiały start-upy na późnym etapie rozwoju. O ile na wczesnym etapie (serie od A do C) wielkość inwestycji skurczyła się średnio o 23 proc., to w przypadku tzw. rund C+ spadek sięgnął aż 77 proc. rok do roku.

Jak twierdzi Nalin Patel, główny analityk PitchBook, tąpnięcie jest na tyle poważne, że zaryzykuje stwierdzenie, iż na długo można zapomnieć o rekordowych „waluacjach” z lat 2021–2022. – Myślę, że te poziomy prawdopodobnie nie powtórzą się już przez najbliższych kilka lat – wskazał w rozmowie z serwisem Sifted.

Start-up Iceye to jeden z kandydatów na tzw. unicorna. Nad Wisłą lista spółek, które mogą sięgnąć po

Start-up Iceye to jeden z kandydatów na tzw. unicorna. Nad Wisłą lista spółek, które mogą sięgnąć po taki status, jest długa. Są na niej m.in. Ramp, Cosmose AI i Uncapped

Iceye

Ale kryzys boleśnie odczuwają również młode, innowacyjne spółki w początkowym etapie rozwoju. Wedle analityków Crunchbase inwestycje typu seed (z ang. zalążkowe) w USA w I kwartale br. skurczyły się o 45 proc. rok do roku, a to najniższy poziom IV kwartału 2020 r. Do Polski ten negatywny trend jeszcze nie dotarł, choć nasz rynek na takie zmiany reaguje ze sporym opóźnieniem. Trzeba się liczyć więc z tym, że dopiero raczkujące nowatorskie biznesy też wkrótce poznają smak finansowej posuchy.

Na razie jednak przynajmniej we wczesnych rundach pieniędzy nie brakuje. – Polskie fundusze VC wciąż posiadają kapitał zalążkowy dla innowacyjnych projektów – potwierdza Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures.

Dane PFR pokazują, że w I kwartale br. zdecydowaną większość rund stanowiły właśnie inwestycje w start-upy na wczesnym etapie rozwoju, a – jak podkreśla Maciej Małysz, partner w Inovo VC – ostatnio jest ich nominalnie więcej niż poprzednich okresach. – Można byłoby powiedzieć, że wracamy do zasiewu rynku, ale prawdopodobnie realną przyczyną wzrostów jest koniec okresów inwestycyjnych funduszy powiązanych z PFR oraz NCBR. Należy się więc spodziewać, że to stan przejściowy – tonuje Małysz.

Europa na solidnych fundamentach

Eksperci twierdzą, że widoczny jest natomiast spadek zdolności polskich start-upów do pozyskiwania finansowania od zagranicznych inwestorów. Analizy wskazują, iż kapitał pochodzący od międzynarodowych funduszy, które zainwestowały w spółki nad Wisłą, stanowi jedynie 32 proc. wartości wszystkich transakcji.

Ale z podobnym problemem mierzą się dziś wszystkie europejskie rynki. W I kwartale start-upy z tej części świata zebrały ledwie 10,6 mld dol., czyli o dwie trzecie mniej kapitału niż rok wcześniej. Jedną z przyczyn jest spadek aktywności funduszy amerykańskich. Szacuje się, że jeszcze w 2021 r. inwestorzy amerykańscy odpowiadali za ponad połowę europejskiego finansowania VC. Dziś, np. we Francji, ów poziom runął do zaledwie 5 proc.

Radosław Kuchar, investment associate w PFR Ventures, zaznacza natomiast, że programy publiczne odgrywają kluczową rolę w polskim ekosystemie inwestycyjnym. A to stanowi swoistą poduszkę bezpieczeństwa dla innowacyjnych projektów w naszym kraju. Ów znaczący udział kapitału publicznego w sektorze VC to specyfika polskiego ekosystemu – w ostatnich latach wzrósł on do 40 proc. pod względem wartości transakcji, gdy w pozostałej części Europy stanowi ledwie 6 proc.

Obecny kryzys może być szansą na pojawienie się wyjątkowych projektów

Obecny kryzys może być szansą na pojawienie się wyjątkowych projektów

Yakobchuk Olena/AdobeStock

Innowacyjne spółki ze Starego Kontynentu nie powinny więc obawiać się spowolnienia. Eksperci twierdzą, że to tylko przejściowy problem, a europejska branża start-upowa ma solidne fundamenty, biorąc pod uwagę fakt, iż posiadamy więcej programistów niż Stany Zjednoczone i znajduje się tu dziesięć najlepszych na świecie uniwersytetów zajmujących się informatyką.

Czas zatem, aby i w Europie Środkowo-Wschodniej zaczęło się rodzić więcej jednorożców niż dotychczas. Historycznie region ten koncentrował się na finansowaniu wczesnego etapu tworzenia innowacji. Ale i to się zmienia, o czym – jak wylicza serwis Sitfed – świadczą spore rundy dojrzalszych już biznesów: 30 mln dol. w serii A dla łotewskiego producenta robotów Aerones, 70 mln dol. w serii B dla rodzimego Ramp (spółka z branży krypto), a także inwestycje w polskie Iceye (136 mln dol. w serii D dla producenta mikrosatelitów) i fintech Silent Eight (40 mln dol. w serii B).

Analitycy zauważają, iż fundusze VC z Europy Środkowo-Wschodniej próbują teraz zebrać większe budżety, aby wesprzeć firmy na etapie wzrostu (polskie OTB Ventures pozyskało 140 mln euro, rodzimy bValue ma do zainwestowania 100 mln euro, a Orbit Capital – 200 mln euro). Nie ma wątpliwości, że rynek start-upowy w tej części kontynentu szybko dojrzewa. Dla polskiego ekosystemu to dobra wiadomość, bo oficjalnie wciąż nie ma tu start-upu, którego wycena przebiłaby pułap 1 mld dol. (choć od wielu miesięcy nieoficjalnie mówi się, że do grona takich firm dołączyły DocPlanner i Booksy – pierwszy to serwis służący do umawiania wizyt lekarskich i oceniania lekarzy przez internet, a drugi to aplikacja do umawiania online wizyt u fryzjera czy kosmetyczki).

Czekając na jednorożca

Tempo narodzin jednorożców na naszym kontynencie wyraźnie spowolniło. W 2022 r. tylko 47 europejskich firm osiągnęło wartość rynkową przekraczającą 1 mld dol. (rok wcześniej było ich 69).

Mimo wyjątkowo trudnego okresu dla młodych, innowacyjnych spółek, w kolejce po miano jednorożca stoją już w Polsce takie firmy jak wspomniane Ramp i Iceye, a także Brainly (portal pomagający w nauce), producent oprogramowania komunikacyjnego LiveChat, fintech Uncapped, warszawski Packhelp (platforma projektowania spersonalizowanych opakowań) czy Cosmose AI (za pomocą innowacyjnych narzędzi wspiera sprzedaż w sklepach stacjonarnych).

Paulius Insoda, prezes NFQ Technologies, uważa, że – mimo spadku liczby nowych jednorożców – perspektywy na przyszłość nie są złe. Wynika to m.in. z polityki wspierania start-upów, jaką od lat prowadzi Unia Europejska. Poza tym innowacje z UE są wciąż bardzo kuszące dla inwestorów zza oceanu.

– Amerykańskie start-upy najpierw dążą do zbudowania skali działania, nie patrząc na zysk, podczas gdy w Europie jest z reguły na odwrót. Powoduje to, że z jednej strony Europejczycy mają znacznie mniej jednorożców, ale jednocześnie znacznie mniej ich start-upów ponosi spektakularne klęski. Takie podejście jest cenione przez amerykańskie fundusze VC, które często wyszukują rentowne europejskie start-upy działające w atrakcyjnych niszach, a potem próbują je przejąć, aby zbudować skalę działania dla ich amerykańskich odpowiedników – komentuje szef NFQ.

Według niego to szansa dla polskich projektów. Insoda zwraca także uwagę na niedawny ruch UE, która ustanowiła The European Tech Champions Initiative (ETCI). Ta nowa instytucja otrzymała do swojej dyspozycji budżet w wysokości 3,75 mld euro na wsparcie start-upów na późniejszym etapie rozwoju. Pieniądze te mają im umożliwić dalsze skalowanie działalności i wyjście z usługami na globalny rynek, jako samodzielne firmy (nieprzejęte przez amerykański kapitał). – ETCI stanowi znaczącą szansę dla europejskich start-upów, aby się rozwijać i odnosić sukcesy. Jest to z pewnością krok naprzód dla europejskiego przemysłu technologicznego – przekonuje ekspert.

Analitycy przestrzegają jednak zarówno przed hurraoptymizmem, jak i nadmiernym pesymizmem. Marcin Szczeciński, kierownik ds. inwestycji kapitałowych Adamed, nie spodziewa się, by w najbliższym czasie Polska była świadkiem wysypu jednorożców. – Nie sprzyja temu sytuacja panująca na rynku. Mamy czas umiarkowanych wycen i dość częstych rund przy wycenach niższych niż w poprzedniej – wyjaśnia. I dodaje, iż nie oznacza to jednak, iż mimo niesprzyjającego sentymentu na rynkach spodziewa się on jednak jednego–dwóch tzw. unicornów z naszej ojczyzny w perspektywie kolejnych 12 miesięcy.

Dariusz Żuk, prezes AIP Seed, uważa, że taki scenariusz jest realny, a obecny kryzys postrzega jako szansę na pojawienie się wyjątkowych projektów. Do sukcesu potrzebne są jednak pieniądze. Jego zdaniem najlepiej byłoby, gdyby kapitał pochodził od inwestorów prywatnych. Skoro jednak dziś można zaobserwować mniejszą chęć do ryzykownych inwestycji, jakimi są fundusze VC, potrzeba większego zaangażowania partnerów instytucjonalnych. – Bez tego możemy w perspektywie roku mieć spory problem. Tym bardziej że nakłada się na to koniec obecnej perspektywy wielu funduszy finansowanych przez PFR czy NCBiR – podkreśla Dariusz Żuk.

Pierwsze pięć miesięcy bieżącego roku na rodzimym rynku inwestycji venture capital nie napawa optymizmem – brakowało tzw. megarund, wyceny start-upów ostro spadały, a fundusze VC nie sięgały specjalnie głęboko do kieszeni. I kwartał 2023 r. przyniósł prawdziwe tąpnięcie – łączna wartość finansowania firm technologicznych w naszym kraju sięgnęła 446 mln zł, gdy rok wcześniej było to prawie 1,17 mld zł.

II kwartał nie przyniósł przełamania, przy czym maj okazał się istną inwestycyjną posuchą. Jak podaje Polski Fundusz Rozwoju, w ciągu pierwszych dwóch tygodni bieżącego miesiąca doszło jedynie do dwóch inwestycji (BioCam, który opracował endoskopową pigułkę, pozyskał 2 mln zł, zaś aplikacja Insbuy, służąca do e-zakupów, wsparta została przez fundusz Spinaker Alfa).

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Orzeł Innowacji
Polska wciąż goni, ale nie dogania UE
Orzeł Innowacji
W Polsce ciężko zbudować spółkę technologiczną o globalnym zasięgu
Orzeł Innowacji
Szukanie tych, którzy odmienią nasz świat
Orzeł Innowacji
Jak przyspieszyć innowacyjność
Orzeł Innowacji
AI coraz głębiej sięga inwestorom do kieszeni
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy