Rz: Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szykuje zmiany w kodeksie pracy dotyczące 3 mln osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę na czas określony i dziesiątków tysięcy pracujących na kontraktach cywilnoprawnych bez oskładkowania. Skąd taka aktywność?
Radosław Mleczko: Różnorodność prawnych form wykonywania pracy jest we współczesnym świecie niezbędna. Nie pracujemy według jednego modelu, a tradycyjnie pojmowane czas i miejsce wykonywania pracy odgrywają w społeczeństwie cyfrowym coraz mniejszą rolę. Gdyby umowy o pracę na czas określony, umowy-zlecenia czy o dzieło były wykorzystywane wyłącznie zgodnie z ich przeznaczeniem, nie byłoby potrzeby zmian. Niestety, niektórych form zatrudnienia się nadużywa. Prowadzi to do nieuczciwej konkurencji i ma negatywne konsekwencje dla zatrudnionych. Dlatego proponujemy kolejne kompleksowe zmiany dotyczące umów cywilnoprawnych, terminowych umów o pracę i pracy tymczasowej. Pracujemy też nad projektami nowych form umów adekwatnymi do zmieniającego się świata. Chcemy przywrócić sens tej różnorodności, a zarazem nadać jej nową jakość.
Nowela kodeksu przewiduje wyzerowanie po raz kolejny licznika umów o pracę na czas określony. W 2009 r. i 2012 r. zrobiła też tak poprzednia ustawa antykryzysowa. Czy to dobre rozwiązanie?
Przepisy przejściowe są przedmiotem konsultacji. Szukamy najlepszego, uczciwego rozwiązania. Wliczanie do nowego limitu także dotychczasowych umów terminowych z zachowaniem ich dwutygodniowego okresu wypowiedzenia rodzi ryzyko, że tuż przed zmianą będą, zgodnie z prawem, zawierane długoterminowe umowy na czas określony, by ominąć konsekwencje nowelizacji. Wówczas obok siebie mogłyby pracować osoby zatrudnione na umowach terminowych, do których stosowałyby się różne regulacje prawne. W myśl projektu nowelizacji maksymalny dopuszczalny okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony wyniesie 33 miesiące, a łącznie z dopuszczalnymi trzema miesiącami okresu próbnego – 36 miesięcy, czyli trzy 12-miesięczne okresy. Analizujemy propozycje ewentualnych korekt przepisów przejściowych. Czas zgłaszania tych propozycji upłynął w miniony piątek.
Projekt nie przewiduje, postulowanej przez wielu ekspertów i związki zawodowe, konieczności uzasadniania wypowiedzenia umowy na czas określony. A otworzyłoby to drogę do walki przed sądem o powrót do pracy w razie przedwczesnego rozwiązania takiej umowy.