Morek, Markiewicz, Girdwoyń: Gwarancja wypłacalności nie oznacza gwarancji zapłaty

Pogarszająca sytuację wykonawców nowelizacja kodeksu cywilnego może ograniczać apetyt firm na ubieganie się o zamówienia skarbowe i doprowadzić do zwiększenia cen ofertowych.

Publikacja: 09.08.2023 07:27

Morek, Markiewicz, Girdwoyń: Gwarancja wypłacalności nie oznacza gwarancji zapłaty

Foto: Adobe Stock

Sejm w połowie lipca przyjął nowelizację art. 6491 k.c., która przewiduje, że wykonawcy umów o roboty budowlane zawartych ze Skarbem Państwa jako inwestorem utracą prawo do występowania o udzielenie gwarancji zapłaty za roboty budowlane. Nowelizacja będzie mieć zastosowanie także do umów zawartych przed dniem jej wejścia w życie.

Uzasadnienie projektu nowelizacji wskazuje, że skoro Skarb Państwa jest inwestorem „dającym gwarancję wypłacalności”, to nie ma potrzeby, by udzielał wykonawcom gwarancji zapłaty. O ile z aksjomatami wypłacalności Skarbu Państwa i braku jego zdolności upadłościowej trudno polemizować, o tyle szczegółowe motywy i skutki nowelizacji nasuwają wiele pytań. „Gwarancja wypłacalności” nie oznacza „gwarancji zapłaty”, a zwłaszcza zapłaty „terminowej”. Pytanie zaś, „kiedy” nastąpi zapłata, jest dla przedsiębiorców budowlanych kluczowe. Produkcja budowlana jest kapitałochłonna, a od wykonawców trudno oczekiwać, że będą finansować cudze inwestycje i odzyskiwać poniesione koszty dopiero w wyniku wieloletnich batalii sądowych. Gwarancja zapłaty za roboty budowlane – jak wynika verbis legis z art. 6491 § 1 k.c. – ma zabezpieczać „terminową zapłatę umówionego wynagrodzenia za wykonanie robót budowlanych”. Ochrona terminowości zapłaty oraz związane z nią zagadnienia unikania zatorów płatniczych i zapobiegania upadłościom przedsiębiorców budowlanych stanowiły istotne motywy uchwalenia przepisów o gwarancji zapłaty za roboty budowlane, wprowadzonych do kodeksu cywilnego w 2010 r., a także poprzedzającego ich wprowadzenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 27 listopada 2006 r., K 47/04. Tymczasem uzasadnienie projektu nowelizacji całkowicie te motywy pomija.

Czytaj więcej

Czy warto zerwać kontrakt i zejść z budowy?

W uzasadnieniu wskazano, że wykonawcy wykorzystują uprawnienie do żądania udzielenia gwarancji, by sztucznie kreować przesłankę odstąpienia od umowy z winy inwestora (art. 6494 § 1 k.c.). Ten argument również wydaje się wątpliwy. Podstawa odstąpienia od umowy może pojawić się dopiero wtedy, gdy inwestor nie dostarczy wykonawcy gwarancji w terminie lub gdy nie spełnia ona wymagań ustawowych. Trudno uznać za nadużycie skorzystanie przez wykonawcę z uprawnienia, które wynika ex lege na wypadek niewykonania ustawowego obowiązku przez inwestora. W sytuacji, gdy zachowanie wykonawcy byłoby sprzeczne z zasadą czystych rąk, inwestor może skutecznie poszukiwać ochrony na drodze sądowej za pomocą istniejących instytucji, takich jak art. 5 k.c.

Uzasadnienie nowelizacji wskazuje, że ma ona służyć ochronie interesów fiskalnych Skarbu Państwa, a jednocześnie nie jest sprzeczna z zasadą równego traktowania podmiotów prawa cywilnego. Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego beneficjentami analogicznego traktowania nie miałyby być oprócz Skarbu Państwa także jednostki samorządu terytorialnego lub inne podmioty pozbawione zdolności upadłościowej (art. 6 prawa upadłościowego).

Ustawa budzi również zastrzeżenia z perspektywy norm intertemporalnych i prawa zamówień publicznych. Odjęcie wykonawcy uprawnienia do żądania gwarancji zapłaty już w toku realizacji zamówienia narusza istniejącą równowagę kontraktową między wykonawcą a inwestorem w sposób, którego wykonawca nie mógł się spodziewać przy zawarciu umowy. Ocena ryzyka kontraktowego przekłada się na wartość ofert składanych przez potencjalnych wykonawców. Pogarszając sytuację wykonawców, nowelizacja może ograniczać ich apetyt na ubieganie się o zamówienia skarbowe, doprowadzić do zwiększenia cen ofertowych i skłaniać do poszukiwania możliwości ubiegania się o zamówienia innych inwestorów. Z tego względu nie tylko motywy prawne, ale też skutki finansowe nowelizacji wydają się wątpliwe.

Rafał Morek jest partnerem, Jan Markiewicz counselem, a Andrzej Girdwoyń associate w kancelarii CMS

Sejm w połowie lipca przyjął nowelizację art. 6491 k.c., która przewiduje, że wykonawcy umów o roboty budowlane zawartych ze Skarbem Państwa jako inwestorem utracą prawo do występowania o udzielenie gwarancji zapłaty za roboty budowlane. Nowelizacja będzie mieć zastosowanie także do umów zawartych przed dniem jej wejścia w życie.

Uzasadnienie projektu nowelizacji wskazuje, że skoro Skarb Państwa jest inwestorem „dającym gwarancję wypłacalności”, to nie ma potrzeby, by udzielał wykonawcom gwarancji zapłaty. O ile z aksjomatami wypłacalności Skarbu Państwa i braku jego zdolności upadłościowej trudno polemizować, o tyle szczegółowe motywy i skutki nowelizacji nasuwają wiele pytań. „Gwarancja wypłacalności” nie oznacza „gwarancji zapłaty”, a zwłaszcza zapłaty „terminowej”. Pytanie zaś, „kiedy” nastąpi zapłata, jest dla przedsiębiorców budowlanych kluczowe. Produkcja budowlana jest kapitałochłonna, a od wykonawców trudno oczekiwać, że będą finansować cudze inwestycje i odzyskiwać poniesione koszty dopiero w wyniku wieloletnich batalii sądowych. Gwarancja zapłaty za roboty budowlane – jak wynika verbis legis z art. 6491 § 1 k.c. – ma zabezpieczać „terminową zapłatę umówionego wynagrodzenia za wykonanie robót budowlanych”. Ochrona terminowości zapłaty oraz związane z nią zagadnienia unikania zatorów płatniczych i zapobiegania upadłościom przedsiębiorców budowlanych stanowiły istotne motywy uchwalenia przepisów o gwarancji zapłaty za roboty budowlane, wprowadzonych do kodeksu cywilnego w 2010 r., a także poprzedzającego ich wprowadzenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 27 listopada 2006 r., K 47/04. Tymczasem uzasadnienie projektu nowelizacji całkowicie te motywy pomija.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Ewa Łętowska o sprawie Romanowskiego. Mieszanie prawa z polityką
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Dzieci giną, czekając na odpowiednie standardy
Opinie Prawne
Mikołaj Kozak: „Kompromitacja” prokuratury? Romanowskiemu się „upiekło”?
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: Standardy różnorodnego traktowania
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Immunitet jak kot Schrödingera w garażu na Grochowie