Reklama

Damian Patecki: Być może odeślemy podwyżkę do ministerstwa

Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Publikacja: 12.06.2017 09:08

Damian Patecki: Być może odeślemy podwyżkę do ministerstwa

Foto: www.sxc.hu

Rz: W grudniu napisał pan w liście do mediów: W ochronie zdrowia nie będzie dobrej zmiany. Jedyną szansą dla lekarza na normalne życie jest emigracja". Emigruje pan?

Damian Patecki: Internetowi hejterzy pytają, czy Patecki już wyjechał. Nie, jeszcze nigdzie nie jadę, bo uważam, że to nie koniec walki. Teraz cała nadzieja w Senacie, który może wprowadzić poprawki postulowane przez środowiska profesjonalistów. Poza tym chcemy odejść od retoryki straszenia wyjazdami lekarzy na rzecz zwracania uwagi, że pensje w ochronie zdrowia są żenująco niskie, niegodne. Doprowadzenie do sytuacji, w której młodych lekarzy porównuje się do niewykwalifikowanych robotników, jest hańbą dla kraju, który nie dba o swoje elity.

Straszenie wyjazdami wydaje się sensowne, zwłaszcza że mamy najmniej lekarzy w UE.

Ta retoryka ma ten minus, że ministerstwo może powiedzieć: „W takim razie oddajcie pieniądze za studia albo podpisujcie lojalki, że odpracujecie je w Polsce". Nie chodzi o to, że nie chcemy podpisywać lojalek. Po prostu taki argument przenosi dyskusje na grunt emocjonalny, a my chcemy dyskutować merytorycznie.

Czym chcecie przekonać senatorów?

Reklama
Reklama

Choćby podając przykład Rumunii, najbiedniejszego kraju UE, który do niedawna miał największy problem z emigracją lekarzy. Chce ich zatrzymać, blisko trzykrotnie podnosząc im pensje. W perspektywie kilkuletniej będzie to kosztowało 10 mld euro, ale opłaci się w perspektywie kolejnych kilku dziesięcioleci. Gdyby Polska przez najbliższe pięć lat wydała podobne pieniądze na podwyżki, rozwiązałaby problem emigracji białego personelu.

Rząd argumentuje, że przecież daje podwyżkę.

Ale żenująco niską, chociaż tak naprawdę nie wiadomo jaką, bo resort kluczy w sprawie jej wysokości. Z naszych analiz wynika, że miesięcznie dostaniemy od 20 do 90 zł więcej. Teraz z niecierpliwością czekamy na rozporządzenie ministra zdrowia, gdzie kwoty będą wypisane czarno na białym.

A ile wyniesie docelowa podwyżka po pięciu latach?

Trudno to oszacować, tym bardziej że za pięć lat będzie już inna kadencja parlamentarna. Możemy obudzić się w całkiem innej rzeczywistości.

Co zrobi Porozumienie Zawodów Medycznych, jeśli Senat nie wprowadzi poprawek?

Reklama
Reklama

Rozważaliśmy, czy podwyżek, które traktujemy jak jałmużnę, nie odesłać do ministerstwa albo przeznaczyć na cele charytatywne. Wszyscy się radykalizują. Niektórzy mówią, że błyskawiczne tempo przyjęcia ustawy świadczy o tym, że rząd nas nie szanuje. Ja to traktuję jak wyraz naszej siły, bo w kilka tygodni zdołaliśmy zmobilizować rząd do działania. Projekt od grudnia tkwił w konsultacjach społecznych. Wystarczyło, byśmy w połowie maja złożyli w Sejmie obywatelski projekt ustawy o wynagrodzeniach, by rząd ruszył z kopyta. Uważam, że potraktowano nas śmiertelnie poważnie. —rozmawiała Karolina Kowalska

Opinie Prawne
Tomasz Zalewski: Niemiecka lekcja cyberbezpieczeństwa
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Może przełożyć KSeF?
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Walka dwóch wilków RODO
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Prezydent ufa big techom, nie państwu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama