Opublikowane w weekend rozporządzenie zmieniające zasady naliczania zaliczek na PIT miało ugasić pożar i uratować sytuację po falstarcie Polskiego Ładu. A jedynie ją zaogniło, bo chaos z zaliczkami zrobił się jeszcze większy, a przepisy po zmianie - jeszcze bardziej skomplikowane. A już w ogóle dokonanie rozporządzeniem tak istotnej zmiany materii ustawowej budzi poważne zastrzeżenia konstytucyjne. Dość powiedzieć, że nawet związkowcy ze skarbówki alarmują, iż to wszystko wymyka się już racjonalnej ocenie, a internauci umieszczają „Polski Ład” wśród oksymoronów, jak „gorący śnieg” czy „żywy trup”.

Tak oto system, na którym wszyscy mieli zyskać, a stracić tylko cwaniacy – wykazał, że według założeń rządu żyjemy najwidoczniej w ojczyźnie cwaniaków. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewnia, że Polski Ład zadziała, ale na razie „nie miał szczęścia”. Aż strach zapytać: jak wiele szczęścia potrzeba by porządnie przygotować przepisy, które bezpośrednio dotyczą milionów obywateli, ich finansów i dobrobytu gospodarstw domowych?

Czytaj więcej

Jest rozporządzenie zmieniające zasady poboru zaliczek na PIT

Przecież Polski Ład – zwany wtedy Nowym Ładem, żeby ładnie się kojarzyło z amerykańskim programem, który rozhulał gospodarkę po kryzysie – był podobno gotowy w marcu zeszłego roku. Ogłoszono go w maju na konwencji PiS, a w Rządowym Centrum Legislacji – na przełomie lipca i sierpnia. Potem jeszcze była wrześniowa autopoprawka rządu. Sejm pracował nad programem od końca września. Rząd zapewniał, że wszystko jest świetnie przygotowane i policzone, uwagi ekspertów przepadały.

Niestety nie jest. W ostatnich tygodniach księgowi siedzieli nad nowymi przepisami by przygotować wypłaty zgodnie z Polskim Ładem, tymczasem wydane rozporządzenie, które ma spowodować, że nie będzie wyższych zaliczek na PIT, unieważniło ich pracę. Choć eksperci ostrzegali.

A dziś? Konferencja goni konferencję, na każdej zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. Ruszyły infolinie dla podatników i czaty dla księgowych. Dlaczego dopiero teraz, a nie gdy był na to czas w zeszłym roku? Nie lepiej było wtedy odpowiedzieć na pytania, przygotować wyjaśnienia, interpretację ogólną, zamiast dziś odpowiadać, kiedy do dymisji poda się kierownictwo resortu finansów, a może nawet rządu?