Tytuł felietonu wydaje się banalny, a swe przesłanie czerpie z tytułu piosenki. Pasuje mi jednak do sytuacji, jaka ma miejsce w związku z niezadowoleniem środowisk adwokatów i radców prawnych z powodu lekceważenia postulatu dotyczącego konieczności zmiany przepisów o kosztach zastępstwa procesowego. To słuszne niezadowolenie przybrało już postać krytyczną. Skoro inni mogą wymuszać, stosując różne formy protestów i presji, nie rezygnujmy z tego i my – da się słyszeć.
W tym zakresie głos środowiska nie był i nie jest jednak jednolity. Zwolennicy czarnych (wprawdzie z zielonymi żabotami) procesji z pewnością będą podnosić, iż dopiero poważne zapowiedzi wspomnianych działań przyniosły rezultat. Faktem jest bowiem, że informacja ministra sprawiedliwości o prowadzonych już pracach i szybkim zamiarze nowelizowania obecnych przepisów określających wynagrodzenia za zastępstwo sadowe zbiegła się ze stanowczą zapowiedzią zorganizowania protestów ogłoszoną przez Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie (popartą, jak się okazało, jedynie przez część jej środowiska). W tym samym czasie dziekani izb radcowskich poparli działania Prezydium KRRP polegające na kontynuowaniu rozmów i współpracy z ministerstwem, których celem jest rychłe doprowadzenie do dwuetapowego, nowego uregulowania kosztów zastępstwa procesowanego należnego profesjonalnym pełnomocnikom.
Naczelna Rada Adwokacka jednoznacznie nie poparła akcji inspirowanej przez warszawskich kolegów, uznając ją przynajmniej za przedwczesną. Później jednak sama wycofała swych przedstawicieli z prac grupy eksperckiej.
Na stole rozmów leżą także złożone ówczesnemu Ministrowi Sprawiedliwości już niemal przed rokiem propozycje nowych uregulowań wypracowane wspólnie przez KRRP i NRA, będące rezultatem kilkumiesięcznych wcześniejszych rozmów kierownictw obu samorządów, prac eksperckich i wzajemnego przekonywania. Propozycje te są – jak potwierdził obecny minister – przedmiotem analiz i być może staną się jednym z zaczynów docelowego uregulowania normatywnego. Zasadzają się one m.in. na opinii, jaką w tej sprawie prezentował – też nie bez wcześniejszych kontaktów z samorządami radców prawnych i adwokatów – rzecznik praw obywatelskich. Tenże zresztą zakwestionował zgodność z ustawą obowiązujących od 2002 r. rozporządzeń ministra sprawiedliwości w opisywanej sprawie i wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego.
Rację mają ci, którzy uważają, że dotychczasowe działania samorządów nie przyniosły rezultatu. Racja ta jednak nie wymaga dla jej wygłoszenia nadmiernego wysiłku intelektualnego. Nie widzę, aby jej heroldowie prezentowali coś więcej niż frustrację. Niedostrzeganie dotychczasowych starań osób pełniącycych funkcje w obu samorządach, może być przejawem ignorancji, a nawet cynizmu. Nie służy też sprawie licytowanie się w zasługach – lub ich braku – pomiędzy samorządami. Słuszne co do zasady, choć w konkretnych okolicznościach niezrozumiałe są też apele o współdziałanie obu samorządów. Nie licząc cały czas różniących nas stanowisk, współdziałanie takie ma miejsce od dawna. W kluczowych sprawach KRRP i NRA prezentują jednolite opinie, wspierając się w wystąpieniach wygłaszanych przez ich przedstawicieli na forach parlamentarnych. Ostatnio wspólnie kwestionowaliśmy możliwość dopuszczenia do świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej przez nieprofesjonalnych prawników (niestety, bezskutecznie), a konieczność uregulowania w naszym kraju problemu przedsądowej pomocy prawnej zgodnie sygnalizowaliśmy politykom od kilku lat. Wspólnie i skutecznie przekonywaliśmy parlamentarzystów co do kilku znaczących poprawek w projekcie dużej nowelizacji procedury cywilnej.