W marcu 2020 r., a więc już ponad rok temu napisałem na łamach „Rzeczpospolitej” swoje optymistyczne przypuszczenia, że może przymusowa kwarantanna, którą wszyscy odbywamy, przyniesie jakieś pozytywne skutki. Wyliczyłem przy tym pięć dziedzin, w których (pozytywnie myśląc) można by wyciągnąć jakieś korzyści ze zmiany i ograniczeń życia.

Te pięć dziedzin życia, które wymieniłem to:

1. Wzrost kontroli naszego stanu zdrowia (Nieprawda. Inne choroby nie są pilnie leczone. Wszystko przesłonił Covid-19);

2. Wzrost przyrostu naturalnego (Nieprawda);

3. Wzrost czytelnictwa książek (i prasy) (Nieprawda. Wszyscy czytają ze smartfonów i to nie książki czy artykuły);

4. Ogólne przewartościowanie naszego życia i priorytetów (Nieprawda. Postępuje zmęczenie i depresja);

5. Poprawa więzi rodzinnych (Nieprawda. Narastają konflikty. Dzieci są poddane stanowi nienormalności, siedząc w domu przed komputerem);

Prognozy były błędne

Z przykrością muszę stwierdzić, że się myliłem i to niemal w każdym punkcie moich przewidywań, które w takim razie należy nazwać pobożnymi życzeniami. Spójrzmy zatem na prognozy, które się nie sprawdziły. Po pierwsze nie wzrósł wcale przyrost naturalny, a nawet się obniżył w Polsce o 18 proc. (licząc rok do roku). Ludzie przeciwnie niż podczas stanu wojennego w 1981r. zachowują się inaczej w okresie zagrożenia, wcale nie reagują tak jak wcześniej. W stanie wojennym Jaruzelskiego potrzeby i możliwości były mniejsze (bieda) i nikt nie mógł marzyć o wyjazdach wakacyjnych, a tym bardziej za granicę.
Polacy i Polki w okresie pandemii zareagowali pasywnie seksualnie – odbiło się to negatywnie na liczbie nowych urodzin. Nikt nie chce planować rodziny w okresie niepewności – „co będzie za rok, za dwa?”. Do młodych ludzi powoli dociera szczepionka antywirusowa, a to przecież o nich w końcu chodzi. Czyżby mężczyźni bali się podrywać kobiety w maskach?

W parku średnio przyjemnie

Znowu kulą w płot. Logiczne ale nie dzisiejsze. W internecie istnieją portale randkowe, które w pandemii są oblężone. Takie jak Tinder albo Badoo. Nikt dzisiaj nie podrywa kobiet na ulicy w masce, ani na dyskotece, tym bardziej, że długo były zamknięte. Teraz młodzi ludzie umawiają się na seks na Tinderze. Jeśli odpowiada ci wygląd osoby, jej wiek, preferencje seksualne (np. sado-maso albo lesbijki) to umawiasz się. Tylko gdzie? W parku, na dworcu PKP albo od razu w mieszkaniu, bo wszystko zamknięte. (W parku w lutym lub w marcu – średnia przyjemność, zimno).

Popularność tego typu portali jest ogromna i to by tłumaczyło dużą liczbę zarażeń w Polsce. W końcu nikt nie uprawia seksu w masce, ani nie pyta o negatywny wynik testu na koronawirusa, prawda? Ministerstwo Zdrowia i polscy socjolodzy oraz etycy oczywiście nie zauważyli tego zjawiska społecznego i nie opisują go. (Czy znana jest opinia prof. Magdaleny Środy, która zdążyła się już wypowiedzieć na temat Roberta Lewandowskiego?). Tymczasem zjawisko, które rozwija się żywiołowo w czasie epidemii, ma szanse zostać z nami na dłużej.

Zachowania chaotyczne

Przyrost naturalny obniżył się znacznie, a nie wzrósł, co było rezultatem logicznego myślenia. Logicznego, lecz nie dzisiejszego. Dzisiejsze myślenie społeczne jest bowiem chaotyczne i zależy z jednej strony od tego, co napiszą portale internetowe, które sieją zamęt i strach w głowach czytelników, wyparłszy wcześniej czytelnictwo gazet. Tabloidy, które walczą o sprzedaż, głównie wywołują lęk sensacyjnymi opisami i tytułami. Tak było ze straszeniem zakrzepicą po zastrzyku szczepionką Astra Zeneca. To że miliony mieszkańców Wielkiej Brytanii zaszczepiło się bez skutków ubocznych tą szczepionką, już nie zostało przez tabloidy odnotowane. Zamiast tego jakaś pani Agata opowiada, jak to po zastrzyku poczuła się źle i „myślała, że umrze” – to zostało umieszczone w „Fakcie” na okładce. W dodatku napisane literami jak z horroru – „ZAKRZEPICA”. Nic dziwnego, że po takich negatywnych kampaniach ludzie nie zgłaszają się do szczepień tak licznie, jak by tego można było oczekiwać.

Napisałem, że dzisiejsze myślenie społeczne jest chaotyczne i mam na to wyborny przykład. Początkowo ludzie bali się szczepień nieznaną szczepionką, bo nie byli pewni, jakie będą tego skutki. Po głośnej aferze grupy aktorów i celebrytów na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, gdzie Krystyna Janda, dyrektor stacji TVN Edward Miszczak i producent lodów Zbigniew Grycan wraz z rodziną zaszczepili się poza kolejnością – wtedy to właśnie wybuchło zainteresowanie szczepionkami. Na zasadzie: to widocznie jest „dobro rzadkie”, więc trzeba i warto je posiadać. Tak jak hulajnogę elektryczną i najnowszy laptop – bo są modne. Skoro celebryci wyprzedzili kolejkę do szczepień, to jest coś cennego i zainteresowanie szczepieniami wzrosło z 40 proc. do 80 proc.

Dwa lata katastrofy kulturalnej

Minął też ponad rok, od kiedy epidemia koronawirusa zaczęła zmieniać i wyrządzać szkody w naszym życiu na skalę globalną. Pierwsza z tych szkód to katastrofa w kulturze. Teatry i kina są zamknięte, ludzie pracujący w branży kulturalnej i rozrywkowej są bez pracy. Dostęp widzów do widowisk online okazał się powierzchowny i cząstkowy. Trudno się dziwić – spektaklu teatralnego, w którym widz siedzi na widowni i koncertu symfonicznego, w którym widz siedzi na sali, nie da się jakościowo porównać z odtwarzaniem tegoż z płyty lub oglądaniem go na laptopie. Doszło do takiego estetycznego barbarzyństwa, że część filmów zamawianych przez VOD oglądana jest przez widzów na telefonie komórkowym. Czyli wszystkie te doskonałe wynalazki kinematografii jak zapis cyfrowy, efekty specjalne, nagranie muzyki w systemie Dolby, efekty wizualne, piękne zdjęcia i gra aktorów – wszystko zostaje spłaszczone i zminiaturyzowane, a następnie wrzucone do jednego worka z napisem „bylejakość” i utracone. Dodajmy, że zawieszone zostały nie tylko przedstawienia, ale także próby teatralne. Życie kulturalne stanęło w miejscu. Teraz się powoli otwiera.

Druga bezpowrotna strata to czasowe zamknięcie szkół i uniwersytetów. O ile znalazły się wynalazki techniczne umożliwiające kontakt nauczycieli z uczniami, jak łączność online i wysłuchanie lekcji, to na skutek przedłużającego się lockdownu, część uczniów włącza komputer, aby później nie uczestniczyć w lekcjach. Mam sygnały od nauczycieli, że leniwi uczniowie urządzają sobie permanentnie „wagary” w okresie lekcyjnym i nikt tego nie kontroluje. Znam historię jak to propozycja nauczycieli, żeby włączyć kamerki, tak żeby wszyscy mogli się widzieć, spotkała się ze skargami o naruszenie prywatności uczniów i dyrekcja szkoły nakazała wyłączenie kamer!

Pułapka cywilizacji XXI wieku

Poszczególne kraje i ich społeczeństwa zamykają się przed „obcymi”, którzy mogą przywieźć ze sobą groźne wirusy. Najtrudniejsza sytuacja jest w Europie, gdzie sąsiadujące kraje separują się przed przyjezdnymi (linie lotnicze nie funkcjonowały długie miesiące i zaczęły padać finansowo). Europa nie dość, że zamknęła na długi czas granice z sąsiadami (Słowacja i Niemcy uznały Polskę za kraj „najwyższego zagrożenia”), to jeszcze separuje się przed mieszkańcami Azji, zwłaszcza Chin. Stamtąd bowiem pochodzi ta epidemia koronawirusa (dokładnie z Wuhan – co stwierdziła komisja Światowej Organizacji Zdrowia). Nie ma więc mowy o jakiejkolwiek wymianie międzyludzkiej, a trwa tylko wymiana handlowa i przemysłowa, ponieważ nie sposób zatrzymać transport towarów, wyrobów przemysłowych, części do maszyn, aut i urządzeń, które były i są wytwarzane przez Chińczyków. Nikt nie jest w stanie tego zmienić i zatrzymać. Doszło do tego, że nawet produkty potrzebne do wytwarzania lekarstw przez koncerny farmaceutyczne w USA i Europie pochodzą z Chin. Są więc od tych dostaw uzależnione.

W ten sposób nowoczesny kapitalizm został podważony i grozi nam jeszcze niezidentyfikowany kryzys świata zachodniego z ekspansją Chin i krajów Azji. Bo pieniądz jednak ma narodowość i pojęcie „tanio” traci na atrakcyjności. Z kolei pojęcie „globalna wioska” przestało istnieć na naszych oczach i wygląda na to, że nikt nie zamierza go wskrzeszać.

Autor jest publicystą, a także reżyserem filmowym, scenarzystą i producentem telewizyjnym