Ewa Smuk-Stratenwerth: Ekorolnictwo nie uratuje planety? To uproszczenia, przekłamania i tendencyjność

Szanujmy trud i wysiłek tych, którzy poświęcają życie, by wytwarzać żywność wysokiej jakości w sposób nieszkodzący przyrodzie – ekolożka polemizuje z Łukaszem Sakowskim.

Publikacja: 02.07.2024 04:30

Ewa Smuk-Stratenwerth: Ekorolnictwo nie uratuje planety? To uproszczenia, przekłamania i tendencyjność

Foto: Adobe Stock

Pól roku temu zostałam uhonorowana nagrodą Zielony Orzeł „Rzeczpospolitej” w kategorii TYTANKA za działania w dziedzinie praktycznej edukacji ekologicznej i kształtowania świadomości klimatycznej zwłaszcza w środowisku wsi i rolników. A tymczasem w weekendowym wydaniu „Plusa Minusa” w artykule Łukasza Sakowskiego „Ekorolnictwo nie uratuje planety” czytam, że „uprawy ekologiczne nie tylko nie są korzystniejsze dla środowiska, ale wręcz mają bardziej negatywne oddziaływanie na globalną bioróżnorodność i na klimat, emitując więcej gazów cieplarnianych”. Czytam i przecieram oczy ze zdumienia, że gazeta na takim poziomie publikuje podobne treści. Nie dziwiłabym się, gdyby ten artykuł został opublikowany przez jakiś tabloid, ale „Rzeczpospolitą”?

Łukasz Sakowski totalnie deprecjonuje rolnictwo ekologiczne

Już pierwsza część artykułu poświęcona historii rolnictwa ekologicznego ujawnia bardzo niską wiedzą merytoryczną autora. Sakowski miesza pojęcia rolnictwo biodynamiczne i ekologiczne, traktując je jako synonimy. Owszem, są punkty zbieżne, ale pojęcia te nie są tożsame. Szczególnie kpi z Rudolfa Steinera, twórcy rolnictwa biodynamicznego, wykazując się przy tym szczątkową znajomością zagadnienia, np. pisząc: „Steiner odrzucał mikroby jako przyczynę porażenia roślin. Uważał, że prawdziwym powodem chorób jest oddziaływanie Księżyca na glebę”. Owszem, twórca rolnictwa biodynamicznego był ezoterykiem i mówił o roli Księżyca, ale nie w tym kontekście. Z kolei rolnictwo ekologiczne nie ma wątku ezoterycznego, jest oparte na racjonalnych zasadach, kryteriach wypracowanych przez rolników praktyków i naukowców zajmujących się tym zagadnieniem, a obecnie zatwierdzonych poprzez unijne rozporządzenia od 1991 r. (2092/91, 834/2007 i obecnie obowiązujące 2018/848). Twórcą pojęcia rolnictwo organiczne nie jest James Walter, jak pisze Łukasz Sakowski, tylko sir Albert Howard, i rozwinęło się ono w Wielkiej Brytanii niezależnie i równolegle do rolnictwa biodynamicznego, najdynamiczniej rozwijającego się w Szwajcarii.

Czytaj więcej

Ekorolnictwo nie uratuje planety

Autor pisze: „…w odniesieniu do chowu rolnictwo ekologiczne wymusza stosowanie środków homeopatycznych”, co nie jest prawdą. Owszem, w ekologii zaleca się w pierwszej kolejności metody naturalne w leczeniu, ale jeśli lekarz weterynarii uzna za konieczne zastosowanie chemicznych środków leczniczych, w tym antybiotyków, absolutnie należy ich użyć, uwzględniając podwójnie wydłużony w stosunku do chowu konwencjonalnego okres karencji.

Jednostkowe badania wyrwane z kontekstu

Prezentowany przez autora styl argumentacji przypomina mi ten, który cechuje niedawno wyemitowany w Telewizji Republika film „Zimna prawda”, totalnie podważający wpływ człowieka na zmianę klimatu. Czyli wybrane wyrywkowo badania na poparcie założonych wcześniej tendencyjnych tez. Przykładowo silną tezę o tym, że uprawy ekologiczne w znacznie większym stopniu przyczyniają się do emisji gazów cieplarnianych w porównaniu z uprawami konwencjonalnymi, Sakowski popiera jednostkowymi badaniami wykonanymi na uprawach pszenicy i groszku w Szwecji (co ciekawe, te badania jakoś szczególnie zapadły w pamięć, skoro w roku 2016 w „Rzeczpospolitej” Tomasz Nowak również je cytował, podważając wartość rolnictwa ekologicznego).

Czytaj więcej

Rolnictwo ekologiczne jest nieekologicznie

Następnie rolników ekologicznych, którzy nie stosują chemicznych środków ochrony roślin, obciąża odpowiedzialnością za tragedię w Kenii w 2004 r., kiedy ponad 120 osób zatruło się kukurydzą skażoną mykotoksynami, zebraną poza sezonem podczas pierwszych opadów deszczu! Nie miało to związku z rolnictwem ekologicznym, tylko z niewłaściwą agrotechniką i niekorzystnym przebiegiem warunków pogodowych.

Temat ekorolnictwa zasługuje na większe zainteresowanie mediów

Przyznam się, że lektura tak nierzetelnej publicystyki na łamach „Plusa Minusa” była dla mnie przykra i bolesna w kontekście zarówno mojego szacunku dla redakcji, jak i mojej nagrody Zielony Orzeł „Rzeczpospolitej”. A także z racji mojego 35-letniego zaangażowania w rolnictwo ekologiczne w Polsce. Nie tylko mamy z mężem certyfikowane gospodarstwo ekologiczne, ale także prowadzimy Ekologiczny Uniwersytet Ludowy (EUL), gdzie właśnie uczymy agroekologii. W ramach swojej pracy w EUL odwiedziłam też ponad 100 wzorcowych gospodarstw z certyfikatem „eko”, prowadzonych na bardzo wysokim, profesjonalnym poziomie, a jednocześnie z wielką troską o środowisko przyrodnicze.

Rolnika trzeba przywrócić przyrodzie, wskazać mu drogi nowego, twórczego działania. Podejście twórcze polega m.in. na tym, że człowiek poznaje przyrodę i drogą subtelnej z nią współpracy, wykorzystując znajomość jej praw, mądrze ją kształtuje

Profesor Mieczysław Górny

Niewątpliwie temat ekorolnictwa zasługuje na większe zainteresowanie mediów, niż ma to miejsce dotychczas. Udział rolnictwa, leśnictwa i zmian użytkowania gruntów w emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej wynosi 23 proc. – zgodnie z raportem IPCC z 2019 r. Rolnictwo w największym stopniu wpływa na utratę bioróżnorodności w ekosystemach lądowych (dane UNCCD z 2022 r.). Przede wszystkim jest to efekt oddziaływania intensywnych farm przemysłowych. Alternatywne wobec rolnictwa przemysłowego metody upraw i chowu nie ograniczają się do rolnictwa ekologicznego (w języku angielskim – organic agriculture) czy rolnictwa biodynamicznego, które mają 100-letnią tradycję. Obecnie można m.in. wyróżnić takie metody rolnictwa alternatywnego, jak: agroekologia, rolnictwo zrównoważone, regeneratywne, węglowe, cyrkularne i wiele innych. Intencją promotorów tych form gospodarowania ziemią jest szukanie najlepszych rozwiązań służących wytwarzaniu żywności, ale w sposób, który nie pogłębia kryzysu ekologicznego.

Rolnictwo ekologiczne nie jest wolne od błędów czy nawet wypaczeń

Niemniej muszę też przyznać, że rolnictwo ekologiczne nie jest wolne od błędów czy nawet wypaczeń. Na przykład certyfikacja w połączeniu z wprowadzeniem programów rolnośrodowiskowych z jednej strony zapewniła większą przejrzystość metod produkcji i dynamiczniejszy rozwój gospodarstw ekologicznych, ale z drugiej spowodowała u sporej części rolników różnego rodzaju nadużycia, polegające na pseudoprodukcji wyłącznie pod kątem dopłat. Ale ta sytuacja jest ciągle monitorowana i wprowadzane są poprawki służące przeciwdziałaniu takim przekrętom.

Na pewno warto rzetelnie sytuację analizować i szukać rozwiązań, poddawać pod merytoryczną dyskusję różne opcje dalszego rozwoju rolnictwa. Jednocześnie szanując trud i wysiłek tych, którzy poświęcają życie, by wytwarzać żywność wysokiej jakości w sposób nieszkodzący przyrodzie. Jak pisał prof. Mieczysław Górny, jeden z pionierów polskiego rolnictwa ekologicznego: „Rolnika trzeba przywrócić przyrodzie, wskazać mu drogi nowego, twórczego działania. Podejście twórcze polega m.in. na tym, że człowiek poznaje przyrodę i drogą subtelnej z nią współpracy, wykorzystując znajomość jej praw, mądrze ją kształtuje”.

Brzmi to idealistycznie, ale miliony rolników na świecie idą tą drogą, a małe rodzinne gospodarstwa rolne, stosujące metody określane jako agroekologiczne, wciąż są głównymi dostawcami żywności, zaspokajając 70 proc. potrzeb pokarmowych ludzkości w skali globalnej (dokument FAO „Coping with food and agriculture challenges”).

Zaprezentowane w artykule „Ekorolnictwo nie uratuje planety” uproszczenia, przekłamania, tendencyjność nie służą merytorycznej dyskusji, natomiast rażą na łamach tak prestiżowej prasy.

Autorka

Ewa Smuk-Stratenwerth

Prezes Ekologicznego Uniwersytetu Ludowego

Pól roku temu zostałam uhonorowana nagrodą Zielony Orzeł „Rzeczpospolitej” w kategorii TYTANKA za działania w dziedzinie praktycznej edukacji ekologicznej i kształtowania świadomości klimatycznej zwłaszcza w środowisku wsi i rolników. A tymczasem w weekendowym wydaniu „Plusa Minusa” w artykule Łukasza Sakowskiego „Ekorolnictwo nie uratuje planety” czytam, że „uprawy ekologiczne nie tylko nie są korzystniejsze dla środowiska, ale wręcz mają bardziej negatywne oddziaływanie na globalną bioróżnorodność i na klimat, emitując więcej gazów cieplarnianych”. Czytam i przecieram oczy ze zdumienia, że gazeta na takim poziomie publikuje podobne treści. Nie dziwiłabym się, gdyby ten artykuł został opublikowany przez jakiś tabloid, ale „Rzeczpospolitą”?

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Kukiz z Ardanowskim. Mały sojusz, który może wstrząsnąć wielkimi planami Kaczyńskiego i PiS
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czym różni się Jarosław Kaczyński od Janusza Korczaka?
felietony
Gambit Emmanuela Macrona i polskie karpie cieszące się na Wigilię
Opinie polityczno - społeczne
Daniel Jankowski: W upamiętnianiu powstania warszawskiego nie chodzi o spieranie się, czy było warto
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Rzeź wołyńska w naszych głowach
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą