Konrad Ciesiołkiewicz: Instrumentalna troska rządu PiS o młodych

Zakres i termin prac nad ustawą o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w internecie nie wskazują, że może ona rozwiązać problemy zawarte w tytule projektu. Pomimo swej nazwy skupia się tylko i wyłącznie na pornografii.

Publikacja: 03.07.2023 17:54

Konrad Ciesiołkiewicz: Instrumentalna troska rządu PiS o młodych

Foto: Adobe Stock

W Sejmie trwają właśnie prace nad projektem ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w internecie. Problem dostępu do niewłaściwych treści oraz ich wpływu na dzieci i młodzież w dobie społeczeństwa informacyjnego jest dzisiaj podnoszony w każdej szkole i w niemalże każdym domu. Nic dziwnego, wyzwanie ochrony i kształtowania zdrowych postaw wobec mediów cyfrowych i zalewu informacji jest w jakimś stopniu racją stanu.

Niepokój z tym związany wyrażają instytucje zajmujące się wychowaniem i edukacją w Polsce, ale nie tylko – także w krajach posiadających systemy edukacji uznane za najlepsze na świecie. Takim jest choćby system fiński z kulturą uczenia się przez całe życie. Stawia on na dobrostan dziecka i traktuje edukację jak synonim rozwoju.

Patostreaming i inne nieodpowiedni treści

Problem ochrony dzieci przed treściami nieodpowiednimi także Finom spędza obecnie sen z powiek, o czym dowiedzieliśmy się, wizytując w ostatnich tygodniach kilka szkół i przedszkoli w aglomeracji Helsinek. Zatem zasadność podjęcia tego wyzwania jest bezdyskusyjna. To, co jest i powinno być dyskutowane, to odpowiednie podejście do problemu. Nie sposób nie zauważyć, że parlamentarzyści zajmują się tym rządowym projektem w samej końcówce swojej kadencji, co samo w sobie wiele mówi.

Jest jeszcze jeden aspekt, który wydaje się intrygujący. Otóż konia z rzędem temu, kto zgadnie, czym są treści nieodpowiednie w internecie według projektu tej ustawy. Wiemy od lat, że w środowisku cyfrowym i informacyjnym występuje wiele zjawisk spełniających kryteria szkodliwości dla rozwoju najmłodszych.

Wymienię tylko kilka z nich. Jako pierwszy, patostreaming, który jest zjawiskiem mocno charakterystycznym dla Polski, co wykazaliśmy wraz z Łukaszem Wojtasikiem z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS) i innymi ekspertami w 2019 r. w trakcie prac nad opisem mechanizmów przeciwdziałania mu, na zaproszenie ówczesnego rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara i Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz. Patostreaming polega m.in. na krzywdzeniu innych ludzi, organizowaniu libacji lub upijaniu się, a jednocześnie pobieraniu za to opłat od oglądających. 40 proc. nastolatków ma z tym zjawiskiem regularny kontakt.

Czytaj więcej

Konrad Ciesiołkiewicz: Prawa i godność dzieci

Plaga mowy nienawiści

Kluczowym wyzwaniem dzisiaj jest zapobieganie przemocy rówieśniczej z wykorzystaniem nowych technologii. Według danych z badania „EU Kids Online” Polska ma wskaźnik ponaddwukrotnie wyższy niż średnia dla Unii Europejskiej.

Z samym zjawiskiem cyberprzemocy zetknęło się prawie 40 proc. uczniów w kraju. Powszechną bolączką rodziców, opiekunów, psychologów i pedagogów jest plaga mowy nienawiści, z którą młodzi ludzie w 95,6 proc. stykają się właśnie w internecie, w 75 proc. w trakcie rozmów oraz w 68 proc. w miejscach publicznych.

Z danych Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wiemy, że 42 proc. osób w wieku 15–18 lat otrzymywało nagie lub półnagie zdjęcia. 42 proc. młodych ludzi w wieku 9–17 lat przyznało się do kontaktu z nieznajomym w internecie, z czego połowa z nich (czyli 23 proc. wszystkich młodych ludzi) spotkała się z taką osobą na żywo. Prawie 12 proc. nastolatków używa internetu w sposób problemowy – szkodliwy, a więc podatne jest także na cały szereg dysfunkcji i zaburzeń, np. uzależnień, dezinformacji, przestępstw internetowych.

Otóż wbrew temu, co czytelniczki i czytelnicy mogą sądzić, żaden ze wskazanych wyżej problemów nie znalazł swojego miejsca w ustawie. Sprowadza ona problem szkodliwych treści jedynie do pornografii, która – w rzeczy samej – jest niezwykle obciążająca i oddziałuje jak przemoc seksualna i psychiczna na młodych ludzi, którzy mają do pornografii dostęp. Należy jednak zwrócić uwagę, że dyskutując o niej, powinno się uwzględnić dodatkowo jeszcze jeden dramatyczny wymiar – pornografię z udziałem małoletnich.

Czytaj więcej

PiS chce walczyć z patostreamem

W latach 2018–2020 stwierdzono łącznie więcej przypadków przestępstw pornografii dziecięcej w Polsce niż przez poprzednich 19 lat. Warto wskazać też, że od lat rozpowszechnianie treści pornograficznych wśród dzieci jest po prostu zabronione w kodeksie karnym. Nie będę poruszał wątpliwych aspektów technicznych realizacji ustawy, ale tylko dlatego, że zawodowo związany jestem z branżą telekomunikacyjną, więc byłbym posądzony o stronniczość.

Na koniec aż prosi się o zadanie kluczowego pytania: co jest faktycznym celem projektu, który po części dowodzi, jak bardzo nie radzimy sobie jako państwo z egzekwowaniem istniejącego prawa i zakazu udostępniania takich treści dzieciom?

Monotematyczność i termin prac nad ustawą wskazują, że jest ona częścią głośnej kampanii politycznej tzw. działań przeciwko seksualizacji dzieci, w której seksualizacja zrównywana była niebezpiecznie z edukacją seksualną mającą właśnie na celu ochronę dzieci przed nadużyciami. W jej trakcie podkopywano też kolejny raz zaufanie do organizacji pozarządowych.

Ustawa skupiona tylko na pornografii

Na poziomie ogólnej potrzeby społecznej trudno odmówić racji ludziom chcącym walczyć z pornografią. W praktyce wiemy, że różne zjawiska, także wskazane w tym tekście, wzajemnie się przenikają. Nikt odpowiedzialny nie powie, że poradzenie sobie z tym jest łatwe. Jednak zajęcie się na poważnie treściami nieodpowiednimi wymagałoby dużej odwagi i determinacji.

Po pierwsze, konieczne byłoby podjęcie realnych działań wobec tych, którzy „nieodpowiednie treści” wytwarzają. Po drugie, potrzeba zmian w obszarze edukacji i postawienia na kompetencje społeczne, komunikacyjne i emocjonalne w polskiej szkole, co wyraźnie wskazane też zostało w raporcie z monitoringu praw i podmiotowości dziecka w dobie społeczeństwa informacyjnego „Dojrzeć do praw” i wielu innych.

Podjęcie takiego wyzwania wymagałoby także wprowadzenia standardów dla mediów, przede wszystkim publicznych, które pod względem przedstawianych treści przeciwstawiałyby się brutalizacji i wulgaryzacji zachowań. Wreszcie, wymagałoby to także szerokiego porozumienia wielu środowisk społecznych i politycznych, uznania sprawujących władzę, polityczną i gospodarczą, że troska o najmłodszych nie może być traktowana instrumentalnie. A na początek warto byłoby zmienić tytuł ustawy tak, by lepiej oddawał jej istotę, a więc byłaby to ustawa o ochronie przed dostępem do niektórych treści pornograficznych.

O autorze

Konrad Ciesiołkiewicz

doktor nauk społecznych, prezes fundacji Orange, jest przewodniczącym Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej, a także został laureatem Nagrody im. Janusza Korczaka za 2023 r.

W Sejmie trwają właśnie prace nad projektem ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w internecie. Problem dostępu do niewłaściwych treści oraz ich wpływu na dzieci i młodzież w dobie społeczeństwa informacyjnego jest dzisiaj podnoszony w każdej szkole i w niemalże każdym domu. Nic dziwnego, wyzwanie ochrony i kształtowania zdrowych postaw wobec mediów cyfrowych i zalewu informacji jest w jakimś stopniu racją stanu.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Arkadiusz Stempin: Niemiecka demokracja w kryzysie. Czy Niemcy uchronią ją przed erozją od środka?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Dlaczego PiS chce ukryć problemy, których lawinowo przybywa
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Odwołana rewolucja w KRS
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Kto tu jest populistą?
Opinie polityczno - społeczne
Ks. Mirosław Tykfer: Na granicy z Białorusią wciąż umierają ludzie