Opozycja w trzech smakach

To ostatni moment, by opozycyjne ugrupowania podzieliły się rolami w kampanii wyborczej. Jedna lista byłaby błędem – pisze politolog.

Publikacja: 12.06.2023 03:00

Uczestnicy marszu 4 czerwca na Krakowskim Przedmieściu

Uczestnicy marszu 4 czerwca na Krakowskim Przedmieściu

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Marsz Wolności 4 czerwca organizowany przez Donalda Tuska i PO zakończył się symbolicznym i politycznym sukcesem. W historycznie dużym tłumie w morzu biało-czerwonych flag nie sposób było nie dostrzec banerów innych partii opozycyjnych, Lewicy, Trzeciej Drogi, a nawet Agrounii.

Tusk podczas swojego wystąpienia na placu Zamkowym co prawda nie postawił Włodzimierza Czarzastego, Roberta Biedronia, Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza pod ścianą, apelując po raz kolejny o jedną listę w wyborach parlamentarnych, jednak nie jest wykluczone, że były premier i tak będzie próbować zmusić Nową Lewicę, PSL oraz Polskę 2050 do złożenia hołdu lennego i podporządkowania się woli PO. Byłoby to działanie błędne, bazujące bardziej na pierwotnym politycznym instynkcie aniżeli strategii opartej na pogłębionych badaniach opinii publicznej.

Czytaj więcej

Marsz bardzo dużej mobilizacji. „Będziemy gryźć trawę” - zapowiada Platforma

Walka o różnych wyborców

Pierwsze sondaże po marszu 4 czerwca oprócz wzrostu notowań Koalicji Obywatelskiej kosztem Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy nie wskazują na to, by PiS miało przegrać wybory. Jedna z największych manifestacji politycznych w historii III RP nie wpłynęła także na spadek popularności Konfederacji.

Patrząc na poparcie bloków konserwatywno-libertariańskiego i opozycyjnego, nie dostrzegamy między nimi przepływów poparcia. By tak się stało, tzw. demokratyczna opozycja powinna już teraz dokonać strategicznego podziału ról, przekazów, grup docelowych, do których chce dotrzeć przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Bez tego niezwykle trudno będzie powalczyć o odbicie wyborców popierających PiS lub Konfederację.

PO posiada w większości liberalnych gospodarczo zwolenników. Wedle badań przeprowadzonych przez More in Common w kwietniu 65 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej uważa, że na ludzi, którym się udało w życiu, państwo nakłada zbyt duży ciężar w postaci podatków, a 73 proc. zwolenników partii Tuska jest przeświadczonych o tym, że program 500+ przyniósł więcej strat niż korzyści.

PO, postulując tzw. babciowe, lub też ochoczo opowiadając się za rewaloryzacją programu 500+ do 800 zł, może zatem działać wbrew własnym interesom. Wzrost sondażowej popularności Konfederacji w ostatnim czasie nie wynika bynajmniej ze wzrostu popularności Federacji Rosyjskiej w naszym społeczeństwie, lecz z przepływu „wolnorynkowców”, którzy jeszcze niedawno deklarowali chęć głosowania na PO.

Kto jest wiarygodny

Jeśli obecny zbiór wyborców opozycyjnych jest skończony oraz znany pod względem ideowej fragmentaryzacji, wydaje się kluczowe, by w najbliższych tygodniach liderzy opozycji oraz ich zaplecza strategiczne rozpisały scenariusze: liberalnego przekazu PO, socjaldemokratycznego Nowej Lewicy oraz miękkokonserwatywnego trzeciodrogowego sojuszu PSL oraz Polski 2050. Chodzi bowiem o maksymalne zmotywowanie stronników opozycji oraz próbę zawalczenia o wahający się elektorat konkurencyjnego bloku.

Dlatego Tusk powinien przypomnieć sobie kampanię PO z 2007 r., w której zgarnął pełną pulę wyborców rynkowych. Jego próba rywalizowania z PiS, a także z Nową Lewicą na polu polityki społecznej, transferów socjalnych, walki o prawa pracownicze jest skazana na porażkę. W końcu to za jego premierostwa podwyższono wiek emerytalny, płaca minimalna była na skandalicznie niskim poziomie, a trzy główne centrale związkowe zorganizowały marsz gwiaździsty przeciwko polityce rządu.

Nowa Lewica w przeciwieństwie do PO ma w kwestii pracowniczej czystą kartę. Zdecydowana większość socjaldemokratycznych posłanek i posłów jest pierwszą kadencję w Sejmie, przez co nie może odpowiadać za grzechy swoich starszych towarzyszy, takich jak Jerzy Hausner. Ponadto przez cztery ostatnie lata posłanki i posłowie Lewicy byli obecni na strajkach pracowniczych w całym kraju. W Parocu, w Solarisie, interweniowali ws. blokady przeprowadzenia referendów strajkowych w Amazonie. Wspólnie z OPZZ zebrali 200 tys. podpisów pod obywatelskim projektem „renty wdowiej”. Lewica walczy o 20 proc. podwyżki dla nauczycieli oświatowych i akademickich.

Ta propracownicza wiarygodność Nowej Lewicy zagwarantuje zarówno jej obecność w przyszłym Sejmie, ale także może przełożyć się na odebranie części rozczarowanych wyborców PiS.

Tradycyjny przekaz

Partie opozycyjne w ramach swojej strategii dzielenia się tematami powinny także zrozumieć, że największy obecnie potencjał do przejęcia konserwatywnych wyborców tzw. PiS light posiada koalicja PSL oraz Polska 2050. Trzecia Droga może oczywiście budzić kontrowersje w wielkomiejskim liberalnym czy lewicowym elektoracie. Poglądy ludowców, jak i zwolenników Szymona Hołowni dotyczące prawa do przerywania ciąży czy rozdziału państwa od Kościoła mogą wyglądać na „polityczne oczko” wysyłane do partii Jarosława Kaczyńskiego.

Z drugiej strony politycy i eksperci opozycji muszą sobie zdawać sprawę, że taki tradycyjny przekaz jest jej także potrzebny do walki o zdobycie 231 głosów w nowym Sejmie. Atakowanie Hołowni przez PO oraz jej najbardziej radykalnych fanów spod znaku Silnych Razem mija się z celem. W ten sposób Platforma nie zyskuje poparcia niezdecydowanych obywateli, a Trzecia Droga musi bronić się przed zarzutami dezercji w miejsce prowadzenia własnych działań prekampanijnych. Podawanie w wątpliwość szczerości intencji Kosiniaka-Kamysza oraz Hołowni w odsunięciu PiS od władzy nie spowoduje tego, że ich wyborcy przerzucą swoje głosy na Tuska i listę PO.

Kto co zaserwuje

Do początku oficjalnej, a co za tym idzie pełnowymiarowej kampanii wyborczej, pozostały z grubsza dwa miesiące. Ten czas to ostatni moment, by przyszłe trzy opozycyjne komitety wyborcze porozumiały się w kwestiach polityczno-komunikacyjnych.

Najsilniejsza partia opozycyjna winna wrócić do swoich liberalnych korzeni, odciągając wolnorynkowych wyborców od Konfederacji. Lewica powinna rzucić wyzwanie PiS w temacie polityk publicznych i godnej pracy. Trzecia Droga powinna zagospodarować zaś konserwatystów, którzy nie chcą konfliktu Polski z UE.

Oczywiście, wielu może zadać zasadne pytanie, czy z tej ideologicznej różnorodności udałoby się stworzyć stabilną większość rządową. Niech będzie to zmartwienie polityków opozycji po ewentualnej wygranej nad partią Jarosława Kaczyńskiego.

Bartosz Rydliński jest politologiem z UKSW, współzałożycielem Centrum im. Ignacego Daszyńskiego

Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji

Marsz Wolności 4 czerwca organizowany przez Donalda Tuska i PO zakończył się symbolicznym i politycznym sukcesem. W historycznie dużym tłumie w morzu biało-czerwonych flag nie sposób było nie dostrzec banerów innych partii opozycyjnych, Lewicy, Trzeciej Drogi, a nawet Agrounii.

Tusk podczas swojego wystąpienia na placu Zamkowym co prawda nie postawił Włodzimierza Czarzastego, Roberta Biedronia, Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza pod ścianą, apelując po raz kolejny o jedną listę w wyborach parlamentarnych, jednak nie jest wykluczone, że były premier i tak będzie próbować zmusić Nową Lewicę, PSL oraz Polskę 2050 do złożenia hołdu lennego i podporządkowania się woli PO. Byłoby to działanie błędne, bazujące bardziej na pierwotnym politycznym instynkcie aniżeli strategii opartej na pogłębionych badaniach opinii publicznej.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Nie zgadzam się z Kamalą Harris, choć urzekła mnie jej osobowość
Opinie polityczno - społeczne
Warzecha: Profesor Bralczyk ma rację, mówiąc, że zwierzęta zdychają
Opinie polityczno - społeczne
Razem do rządu, skoro mają tyle uwag i cennych recept
Opinie polityczno - społeczne
Gra na dwóch amerykańskich fortepianach. Rząd musi rozmawiać z Donaldem Trumpem
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Koniec wojny to koniec rządu w Izraelu. Dlatego wojna trwa