- No co? Pochowaliście się jak karaluchy... - zaczął i urwał. - No nie idzie mi, nie wychodzi, po rosyjsku to brzmi tak jakoś inaczej, naturalniej...
- To może mów po rosyjsku, Donald? - zaproponował Sławomir Nowak.
"Chciał dobrze, a wyszło mu jak zwykle" - pomyślał Ostachowicz. Ale okazało się, że nawet gorzej niż zwykle, bo Tusk podniósł głowę, a w jego wzroku nawykły do czytania z oczu szefa Ostachowicz wyczytał dwa słowa: "pisowska prowokacja!" I nie wiadomo do czego by doszło, gdyby do gabinetu nie wszedł bez pukania Paweł Graś.
- Gadałem i z Krauzem, i z Kulczykiem - powiedział.
- I co? - Obaj się zgadzają.
- Zajefajnie!
- Sławomir Nowak popisał się znajomością młodzieżowego zwrotu sprzed sześciu lat. Wiedział bowiem, że premier ma ambicje odzyskania młodzieżowego wyborcy.
- No, w zasadzie... - zająknął się Graś i umilkł.
- No co? - spytał Tusk ciężkim głosem. Graś przełknął ślinę, a wraz z nią resztkę goryczy z minionej nocy.
- Żaden nie chce wystąpić za darmo. Żaden się nie da przeczołgać przed kamerami bezpłatnie, Donald.
- Czy słowo Ojczyzna nic dla nich nie znaczy? - powiedział Nowak, niebezpiecznie zbliżając się tym samym do dziennego limitu błędów. Ale nikt nie zwrócił na niego uwagi.
- Czego chcą? - zapytał premier. - Może być Orzeł Biały. Mogę im obiecać wspólne zdjęcie ze mną, Wajdą i Wojewódzkim. Mogę... Graś spojrzał na Ostachowicza. Ostachowicz spojrzał na Grasia.
- Nie, Donald. Jeden chce za to zespołu elektrowni, a drugi PGNiG. Zapadła cisza. Wszyscy z żalem spojrzeli na ekran, gdzie nieruchomo zastygli Putin i zgięty przed nim dwornie Deripaska.
- Ech... - przerwał ciszę Ostachowicz. - Nie da rady... tam na wschodzie to większa jest skala, tutaj wszystko karłowate... Ty wiesz, Donald, nie zrażaj się, projekt będziemy realizować stopniowo. Powiedz jutro coś o cukrze. Że bezczelnie drożeje. Że już przeczołgałeś szefa spółki, to gorzej niż gdybyśmy to mogli pokazać, ale i tak fajnie zabrzmi. Tylko pamiętaj: grunt to groźna mina. Patrz tak, spod byka. Przesłuchaj to jeszcze raz.
Przycisnął guzik, i na ekranie po raz kolejny ożyły sylwetki Putina i oligarchy Deripaski.