Reklama

Waldemar Łysiak w "Uważam Rze"

Wiosną (maj 2011) wybuchła we Francji głośna „afera rasistowska”, rywalizująca z równoległą czasowo „aferą seksistowską” (vel: „rozporkową”) francuskiego szefa MFW Dominique’a Strauss – Kahna
Waldemar Łysiak

Waldemar Łysiak

Foto: Uważam Rze, Jerzy Gumowski

Poszło o trójkolorową (co najmniej) reprezentację futbolu. Już pięć lat temu (2006) francuski filozof Alain Finkielkraut ubolewał (wywiad dla izraelskiej gazety „Haaretz", nagłośniony w Europie przez „Weltwoche" oraz przez „Le Monde"), że „Francja jest pośmiewiskiem świata, bo jej drużyna futbolowa prawie nie ma białych, a wśród kolorowych czarni dominują". Teraz, na posiedzeniu Francuskiej Federacji Piłki Nożnej, selekcjoner Laurent (nomen omen) Blanc pochwalił „czarnych" jako wirtuozów, co mu niewiele pomogło, bo samo użyte słowo „czarni" wywołało skandal. Murzyńscy członkowie teamu dostali szału, przy czym szczególnie głośno klął przed kamerami czarnoskóry Lilian Thuram. Ale wtedy Franck Leboeuf, białoskóry kolega Thurama z zespołu, który zdobył mistrzostwo świata A.D. 1998, przypomniał co się wydarzyło tuż po zwycięskim meczu z Brazylijczykami. Otóż w szatni Thuram krzyknął do swoich afrykańskich partnerów:

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama