Reklama

Kuź: Wiosna, panie sułtanie

W kwietniu Turcję czeka referendum konstytucyjne.

Aktualizacja: 09.03.2017 20:42 Publikacja: 09.03.2017 20:04

Kuź: Wiosna, panie sułtanie

Foto: Materiały prasowe

Zniknąć ma urząd premiera, a prezydent uzyska nader szeroką władzę wykonawczą. Nie będzie też odpowiadał bezpośrednio przed parlamentem, a procedura impeachmentu zostanie niezwykle utrudniona.

Co ciekawe, być może niektóre elementy nowej konstytucji były wzorowane na amerykańskim systemie prezydenckim. Są jednak powody, by sądzić, że w Turcji pod rządami Recepa Tayyipa Erdogana taki system prezydencki może szybko wyewoluować w rządy autorytarne. Widzieliśmy już przecież dość podejrzany pucz, a potem nagle pojawiające się listy nazwisk tysięcy „spiskowców", masowe aresztowania, zamykanie dziesiątek gazet, stacji radiowych, telewizji i uczelni.

Oczywiście można się pocieszać, że nabuzowane wolą mocy autorytaryzmy w końcu jednak dostają zadyszki. Na dłuższą metę mają problemy chociażby z sukcesją czy lojalnością wojska i urzędników. W krótkiej perspektywie potrafią jednak być niezwykle niebezpiecznym narzędziem, zwłaszcza w rękach zdecydowanego, charyzmatycznego i przebiegłego przywódcy. Erdogan ma zaś tych atrybutów aż w nadmiarze.

Już teraz zwietrzył nową okazję. Idzie przecież wiosna, coraz łatwiej przepłynąć Morze Egejskie, coraz raźniej można też maszerować przez Bałkany. We wrześniu zaś są wybory w Niemczech. To przecież wyśmienita okazja, aby przydusić „niewiernych" wizją kolejnego kryzysu imigracyjnego i wycisnąć z nich suty haracz. Stąd, między innymi, nowe połajanki prezydenta Turcji pod adresem Berlina.

Czy najsilniejsze państwo w UE gotowe jest na stojące przed nim wyzwanie? Niedzielny „Die Welt" podsuwa raczej niepokojącą odpowiedź na tak postawione pytanie. Publikuje bowiem fragmenty książki Robina Alexandra opisującej genezę otwarcia niemieckich granic we wrześniu 2015 r. Zdaniem dziennikarza doszło do niego nie ze względu na czyjąś świadomą decyzję, tylko dlatego, że w rządzie niemieckim „nie było po prostu nikogo, kto byłby gotowy do wzięcia odpowiedzialności" za ich zamknięcie. Nie ma się chyba teraz co dziwić, że na tak pochyłą demokrację „sułtan" chętnie skacze.

Reklama
Reklama

Autor jest politologiem z Uczelni Łazarskiego

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama