Reklama

Elektryczne auto i kaszanka

„Socjalizm to władza rad i elektryfikacja wsi" – twierdził Włodzimierz Iljicz Uljanow, pseudonim rewolucyjny Lenin.

Publikacja: 10.07.2018 21:00

Elektryczne auto i kaszanka

Foto: Fotolia

Władzę „rad" już mamy – odsunięto kapitalistów i liberałów, a zamiast wsi elektryfikujemy samochody. Od razu poczuliśmy to w kieszeniach na stacjach benzynowych. Świetny przykład, jak w praktyce działa ustrój władzy „rad". A działa tak:

1. Samochody na prąd są dużo droższe od spalinowych.

2. Droższa jest też eksploatacja samochodów elektrycznych.

3. Ludzie kierują się przy zakupach przede wszystkim, choć nie tylko, ceną – gdyby się nią nie kierowali, to już dziś kupowaliby lepsze samochody, które są droższe, a nie gorsze samochody, które są tańsze.

4. Żeby pobudzić popyt na elektryczne samochody, polski rząd postanowił dołączyć do grona innych rządów i będzie je dotować od przyszłego roku kwotą 25 tys. zł za sztukę.

Reklama
Reklama

5. Pomimo dotacji samochody elektryczne nadal będą droższe od samochodów spalinowych.

6. Ludzie dalej będą kierować się ceną – mniej zamożni będą kupowali tańsze samochody spalinowe.

7. Na dopłaty do droższych e-samochodów, które będą kupowali zamożniejsi, rząd postanowił pobierać podatek od paliwa. Tego, które używane jest do napędu tańszych samochodów spalinowych, którymi jeżdżą mniej zamożni, bo nie stać ich na droższe e-samochody. Nawet z dotacją.

8. Droższe e-samochody kupowane przez zamożniejszych za dotacje z podatków mniej zamożnych stracą po paru latach na wartości mniej niż tańsze samochody spalinowe kupowane przez mniej zamożnych, płacących podatki na dopłaty do samochodów kupowanych przez zamożniejszych, które będą wolniej tracić na wartości.

9. Jak zamożni sprzedadzą swój używany samochód na prąd, to otrzymają za niego wyższy procent ceny, którą za niego zapłacili, i dostaną kolejną dopłatę do kolejnego elektrycznego samochodu, a mniej zamożni otrzymają niższy procent ceny przy sprzedaży samochodu spalinowego i nie dostaną dopłaty do kolejnego.

10. Najbiedniejsi, których nie stać na żaden samochód, zapłacą więcej w sklepie za kaszankę, którą trzeba dowieźć do sklepu, a wcześniej dowieźć do masarni produkty do wyrobu tejże kaszanki, a jeszcze wcześniej zaorać traktorem pole, gdzie będzie rosło zboże, z którego zrobi się kaszę na tę kaszankę, bo elektrycznych traktorów nie ma. „This is how socialism works".

Reklama
Reklama

Autor jest adwokatem, wykładowcą Uczelni Łazarskiego, szefem rady WEI

Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Podatek na obronność? Warto rozmawiać
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: Wart 16 miliardów test dla prezydentów
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: „Chiński” manewr z podatkiem cyfrowym w Polsce
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Rekordowo długi odpoczynek
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Czy uda się wykorzystać 25-miliardowy prezent od losu?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama