[b]"Rz":[/b] Co Orlen zyskał, sprzedając cześć rezerw, które za rok i tak ma odkupić?

[b]Sławomir Jędrzejczyk:[/b] Zyskujemy możliwość obniżenia zadłużenia. W ciągu kilku dni bank przekaże nam pieniądze, a my przeznaczymy je na spłatę części zobowiązań. Obniżenie zadłużenia to jeden z naszych priorytetów. A w umowie zagwarantowaliśmy sobie opcję jej przedłużenia, więc wykupienie zapasów za rok nie jest przesądzone. Mamy w planach nie tylko projekty związane z energetyką, ale także z wydobyciem ropy, i chcemy je zrealizować.

[b]Czy ta transakcja była konieczna dla poprawy bilansu?[/b]

Nie musieliśmy sprzedawać zapasów, ale chcieliśmy to zrobić. Wprawdzie mamy bezpieczną sytuację, gdy chodzi o kowenanty, ale poziom zobowiązań pozostaje wysoki – powyżej optymalnego. A zatem jest niekorzystny z punktu widzenia dalszego rozwoju.

[b]Skoro to takie korzystne rozwiązanie, to czy w najbliższych miesiącach znów sprzedacie np. 20 proc. rezerw?[/b]

Rozważamy taką możliwość i kolejne transakcje tego typu jeszcze w tym roku są możliwe. Wiele będzie zależało od sytuacji na rynku. Traktujemy tę transakcję jako jeszcze jedno narzędzie optymalizacji, tak jak wydłużenie terminów płatności za ropę czy faktoring.

[b]Minister gospodarki ma plan stopniowego wykupywania zapasów od rafinerii, rozłożonego na dziesięć lat. Jak pan go ocenia?[/b]

Wspieramy ten projekt i oczekujemy, że jak najszybciej wejdzie w życie.

[i]-rozmawiała Agnieszka Łakoma[/i]