Reklama

Smętny start ważnego systemu

Start elektronicznego systemu poboru opłat na polskich drogach trudno uznać za udany

Publikacja: 04.07.2011 22:40

 

Po pierwsze, wszystko ruszyło nie 1, ale 3 lipca, dzięki czemu samochody ciężarowe i dostawcze, które teraz zamiast winiet muszą mieć elektroniczne pudełko (viaBox) rejestrujące kilometry przejechane po płatnych drogach, poruszały się po nich za darmo. Według wyliczeń Skarb Państwa, do którego mają wpływać pieniądze z opłat, stracił przez to kilka milionów złotych.

 

Tracił też będzie jeszcze przez jakiś czas, bowiem na wielu odcinkach dróg, m.in. na nowym fragmencie trasy S7 ze Skarżyska do Kielc czy na autostradowej obwodnicy Krakowa, nawet nie stanęły jeszcze tzw. bramownice wypatrujące samochodów z viaBoksami.

Według zapowiedzi operatora systemu viaTOLL pełna szczelność ma być osiągnięta w sierpniu.

Reklama
Reklama

Zawiodła też dystrybucja viaBoksów – w wielu miejscach, zwłaszcza przy granicach, tworzyły się kolejki zdenerwowanych kierowców, bo procedura wypożyczenia urządzenia wymaga przedstawienia wielu dokumentów i trochę trwa.

Można by rzec – klęska na całej linii, choć z drugiej strony wiele firm zwlekało z wykupieniem urządzeń, a mogły to robić od dwóch miesięcy. A i Kapsch, zwycięzca mocno opóźnionego przetargu na system, którego rozruch zwykle trwa ok. roku, miał tego czasu znacznie mniej. Fakt, nie dokonał niemożliwego, ale i teraz nie uchyla się od odpowiedzialności i nie szuka innych winnych. Bez protestu zgadza się też na zapłatę kar i rekompensat. Oczywiście w grę wchodzi kontrakt na 4 mld zł, ale to i tak nietypowa sytuacja. Choć oczywiście byłoby lepiej, gdyby wszystko było po prostu na czas – i przetarg, i system.

Opinie Ekonomiczne
Drogi pieniądz w epoce starzenia się gospodarek: nowa normalność czy epizod?
Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Prognozy mieszkaniowe tylko dla odważnych
Opinie Ekonomiczne
Prof. Kołodko: Zwariowany świat
Opinie Ekonomiczne
Stańczuk: Prezydenci Polski walczą z wiatrakami, naśladując Trumpa
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Firmy między cenowym młotem a kowadłem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama